piątek, 6 lutego 2015

Damn, you look amazing. #1

Siedziałam spokojnie oglądając jakieś pierdoły i jedząc dietetyczny jogurt. Jakiś czas później do domu z pracy wróciła mama. Od kiedy wyjechał tata jedziemy na wyższych obrotach.
-Nie mam siły dzisiaj nic gotować. Może pizza?- zaśmiała się bo było oczywiste, że to tylko pytanie retoryczne. Kocham pizze.
-Znalazłam nową pizzerie gdzieś niedaleko. Mam numer. Co o tym myślisz?-skinęłam głową. Zamówiłyśmy pizze z kurczakiem i około 30min później zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko zgramoliłam się z kanapy i poszłam otworzyć. Otworzyłam, a jak zobaczyłam osobę po drugiej stronie drzwi zamurowało mnie. Przede mną stał obiekt moich westchnień. Dean.
-Ymm hej. Przywiozłem pizze. 40zł.- powiedział, a ja w duchu odetchnęłam że odezwał się pierwszy. Wzięłam głęboki oddech i podałam mu odliczoną kwotę. W sumie nie mam czemu się przejmować. Wyglądam dziś ok, a pozatym on pewnie i tak nie wie kim w ogóle jestem.
-ok. Dzięki... A to twoja pizza. Smacznego.-uśmiechnął się co odwzajemniłam i poddał mi kartonowe pudełko. Chwyciłam wolną ręką klamkę do drzwi i chciałam zamykać gdy znów usłyszałam jego słodki głos.
-chodzimy do tej samej szkoły prawda?
-yhym tak.-uśmiechnęłam się. Moja nieśmiałość powoli znikała. 
-wiedziałem. Co byś powiedziała żebyśmy wyskoczyli kiedyś na jakiś spacer czy coś? - o kurwa
-yyym jasne, czemu nie.-udawałam, że to nic nadzwyczajnego.
-wpadne po ciebie jutro o 14 ok ?
-ok. Do zobaczenia więc.-uśmiechnęłam się i pomachałam mu ręką na porzegnanie, gdy już kierował się w stronę windy.
-Jade?-usłyszałam za plecami
-Tak?-odpowiedziałam 
-Tylko się upewniałem czy naprawde tak się nazywasz.- puścił mi oczko i wsiadł do windy. Zamknęłam drzwi. Czy to naprawdę wszystko się wydarzyło? Omg.
Szybko pobiegłam do mamy jej opowiedzieć i z niecierpliwością wyczekiwałam jutra.

Następnego dnia obudziłam się zupełnie skołowana. W głowie pojawiały mi się milony powodów, dla których nie powinnam iść. To moja pierwsza randka, nie mogę zawalić. Tym bardziej, że chodzi o niego. Telefon zawibrował sygnalizując nową wiadomość. Na ekranie pojawiła się wiadomość od Mer.
"IDZIESZ!". Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo oczywiste było o co chodzi. Pójdę.

Dochodziła 14. Zrobiłam na nowo makijaż, podkręciłam włosy i byłam gotowa. Punktualnie o umówionej godzinie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i od razu zastopiłam się w głębi jego spojrzenia. Mimo, iż miałam bardzo wysokie buty chłopak i tak dużo przewyższał mnie wzrostem. To nie była jedyna z jego zalet. Czarujący, zabawny, sprawiał że czułam się przy nim wyjątkowa. Tak jakby nareszcie wszystko zaczynało się układać. Szliśmy jakimiś uliczkami rozmawiając.
-Moi rodzice otworzyli tu niedawno pizzerie.-wskazał palcem na budynek z wielkim napisem "Już otwarte!". W duchu dziękowałam mamie, że akurat przyniosła tą ulotke i zadzwoniłyśmy po pizze. 
-Po szkole zawsze im pomagam rozwozić.-dodał. Zerknęłam na zegarek. Wow chodziliśmy już tak dwie godziny.
-powinnam wracać. Muszę wyjść z psem.-zrobiłam żartobliwie smutną minę i oboje zaczęliśmy się śmiać. Wracając poczułam jak Dean łapie mnie nieśmiało ze rękę. Uśmiechnęłam się i splotłam nasze palce. Mogę się założyć, że byłam cała zarumieniona, dlatego udawałam że po drugiej stronie ulicy coś mnie zaciekawiło i właśnie tam skupiłam wzrok. Po chwili dotarliśmy już pod moją klatkę. 
-dziękuje za miły spacer.-powiedziałam.
-cała przyjemność po mojej stronie kochanie.-powiedział z ogromnym uśmiechem puszczając mi oczko. Moje kolana zmiękły i gdyby nie to że mocno trzymał mnie za rękę pewnie zachwiałabym się. 
-spotkamy się jeszcze?
-jasne.
-to już idź. Nie chce pierwszego dnia podpaść twoim rodzicom.-zaśmiał się i puścił moją dłoń oddalając się powoli. Pożegnaliśmy się i weszłam do klatki. Od razu, gdy drzwi się za mną zatrzasnęły pobiegłam do windy z mokrymi oczami. Nie zależy mu na mnie. Nawet mnie nie pocałował na pożegnanie. 

Weszłam do domu i mówiąc mamie, że było fajnie poszłam do pokoju. Nie chciałam jej tego mówić. Było mi starsznie smutno. Znowu rozczarowanie. Może po prostu to dla niego za szybko ? Albo naprawde tylko mnie zbył i już nigdy się do mnie nie odezwie ? Nie chce o tym myśleć. 

Wieczorem mama wyszła na spacer z bratem, a ja zostałam na moim ulubionym miejscu- łóżku. Wiedziałam, że mam dużo czasu tylko dla siebie. Nie ma nic lepszego. Nagle zadzwonił dzwonek. Mama na pewno zapomniała kluczy. Już miałam ją ochrzanić kiedy zorientowałam się, że to Dean. 
-Hej. Co ty tu robisz?
-Zapomniałem czegoś.-przyciągnął mnie gwałtownie do siebie wpił się w moje usta. Szybko oddałam pocałunek. Było cudownie. Nasze wargi poruszały się w idealnej synchronizacji. Nagle poczułam jak jego ręka z mojej talii zsuwa się i sciska za mój pośladek. Jęknęłam cicho z zaskoczenia, a on skorzystał z okazji i pogłębił pocałunek dołączając do zabawy języki. Niespodziewanie odsunął się odemnie.
-Nie będziemy chyba tutaj tak stać?-puślił oczko. Znowu. Wpuściłam go do środka i zamknęłam za nami drzwi. Gdy tylko się odwróciłam od razu przyparł mnie do drzwi i ponownie zachłannie pocałował. Nie wiem do czego to prowadzi, ale nie byłam w stanie prostestować. Nie chciałam protestować. Jego ręce wsuwały się pod moje spodnie łapiąc za prawie odkryty już tyłek. Przyparł do mnie całym ciałem i podniósł mnie tak, że tylko plecami stykałam się z drzwiami a nogami oplatałam go w talii. Coraz mocniej czułam pomiędzy nogami jego rosnącą erekcje, która napierała desperackono na moją kobiecość. Dean zaczął kręcić biodrami ocierając się o mnie. Atmosfera rosła coraz bardziej, a w powietrzu słychać było tylko nasze płytkie oddechy. Chłopak pociągnął za krańce mojej bluzki. Podniosłam ręce i  momentalnie zostałam bez niej. Postanowiłam przejąć inicjatywę i również zdjęłam jego koszulkę. Moim oczom ukazał się jego idealnie wyżeźbiony tors. Zaczęłam badać każdy mięsień rękoma. Dean w tym czasie bawił się zapięciem mojego stanika. Szybko zostaliśmy tylko w samych majtkach. 
-damn you look amazing.*-szepnął w moje ucho przygryzając lekko jego płatek. Twardy penis chłopaka już się nie mieścił w opiętych bokserkach. Patrzyłam mu się głęboko w oczy i złapałam ręką za gumke majtek dając mu znak żeby się ich pozbył. Już zupełnie nadzy sapaliśmy gdy nasze biodra się złączyły. Dean wziął swojego kolege w ręke i naprowadził go na moją pochwę. Szybkim ruchem wbił się aż do końca. Czułam idealne wypełnienie. Poruszał się w górę i w dół, wchodząc i wychodząc. Całkowicie penetrując moje wnętrze. Wsunęłam dłonie w jego włosy lekko pociągając za końce. Dean zaczął masować moje piersi w rytm swoich uderzeń. Czułam, że spełnienie jest już blisko. Ostatnie kilka ruchów i doszłam. Genialny, mocny orgazm wstrząsnął moim ciałem. Moje ścianki zacisnęły się ciasno wokół Deana. 
-oh...-jęknął. Jego penis ciagle się we mnie ruszał zwiększając tempo. Wchodził we mnie bardzo mocno i bardzo szybko sprawiając, że znowu doszłam a Dean razem ze mną. Ostatni raz złączyliśmy usta i chłopak postawił mnie na podłodze przytrzymując mnie w talii. Nie potrzeba było słów. Oboje wiedzieliśmy jak niesamowite to było. Tego dnia kochaliśmy się jeszcze pare razy zanim nie wróciła mama, a jak na nasze szczęście nie było jej w domu z dwie godziny. 








*uznałam, że lepiej tego nie tłumaczyć :D x