Wróciłam od cioci i od zazu poczułam się nie najlepiej. Oczywiście miałam gorączkę i cały dzień przeleżałam w łóżku. Przynajmniej nie musiałam wychodzić z psem i mogłam trochę odpocząć. Mia wiernie leżała ze mną, mama wyszła na zakupy, a tata z małym wyszli na spacer. Niespodziewanie usłyszałam dźwięk dzwoniącego domofonu. Dziwne. Każdy z domowników ma klucze. Pewnie to listonosz albo ktoś. Olałam dzwonek i leżałam dalej. Oczywiście jakiś natręt nie dawał mi spokoju i ciągle dzwonił. Tylko w koszuli nocnej dotreptałam do drzwi.
-Tak?-spytałam przez słuchawkę domofonu
-Jade? Hej to ja-oczywiście od razu poznałam jego głos. Moje serce momentalnie zaczęło szybciej pompować krew.-zejdziesz?
-Hej. Wiesz co, jestem troszkę chora.
-ok. Poczekaj zaraz u ciebie będę.-powiedział i słyszałam już tylko głuche odgłosy ulicy. Omg zaraz tu przyjdzie! Ja w przepoconej koszuli, bez makijażu i w okularach. Na dodatek w pokoju miałam cholerny syf. Dammit. Szybko pobiegłam do pokoju i przynajmniej spryskałam się perfumami. Po chwili już dzwonił do drzwi. Otworzyłam niepewnie przyglądając się jego reakcji. Z jego twarzy nie wyczytałam nic nadzwyczajnego. Bez słowa wszedł do mieszkania i zamknął za sobą drzwi.
-dopiero wróciłem z Anglii. Rodzice wysłali mnie tam na święta. Przepraszam, że się nawet nie odezwałem. Jak się czujesz?
-jest ok. Pozatym, że wyglądam okropnie i jeszcze bez makijażu-zaśmiałam się próbując rozluźnić atmosferę.
-przestań haha nie potrzebny ci makijaż.-aww. Usmiechnęłam się, co pewnie wyszło mi dziwnie, po czym powiedziałam żeby się rozgościł. Zdjął kurtke, buty i przeszedł do pokoju. Nieśmiało podążyłam za nim. Przez chwile było niezręcznie, lecz po chwili Kris zmniejszył odległość między nami i pocałował mnie. Na to czekałam. Od razu oddałam pocałunek i oplotłam rękoma jego szyję. Usiedliśmy na łóżku. Całowaliśmy się coraz bardziej zachłannie. Jego ręce badały moje ciało. W tym momencie dziękowałam Bogu za to że się wczoraj goliłam. Prawa ręka gładziła moje piersi a lewą próbował ściągnąć ze mnie piżamę. W tym czasie ja zsunęłam mu bluzę i tshit. Moja koszula znalazła się na podłodzę a ja zostałam już w samych majtkach. Kris od razu zdjął z siebie reszte ubrań i położył się na mnie przyciskając moje ciało do materaca. Zciągnął ze mnie majtki prawie je rozrywając. Łóżko niebezpiecznie zatrzeszczało, ale w tym momencie nie za bardzo się nim przejmowałam. Kris rozszeżył kolanem moje nogi i znalazł się dokładnie pomiędzy moimi udami. Jego kolega od początku stał na baczność tak że mogłam go wyczuć na moim brzuchu. Ponownie wpił się w moje usta. Nasze języki momentalnie znalazły siebie nawzajem. Znów mogłam poczuć jego unikalny smak. Nie chciałam żeby ta chwila się skończyła. Kris sięgnął dłonią do swojego penisa i nakierował go na moją kobiecość. Czułam jego wielkość przy moim wejściu. Napięcie coraz bardziej rosło.
-zrób to-szepnęłam. Uśmiechnął się jakby czekał na moje słowa.
-jak sobie życzysz kochanie.-powiedział i jednym zdecydowanym ruchem wszedł we mnie do końca mnie wypełniając. Poruszał się bardzo szybko, szybko zbliżając nas do szczytu. Łóżko wydawało dźwięki z każdym mocnym ruchem bioder. Kris uniósł moją nogę kładąc ją sobie na talii dając sobie większe pole do manewru. Wchodził we mnie jeszcze głębiej. Kilka ruchów i oboje doszliśmy z głośnym jękiem. Kris opadł bez sił obok mnie wtulając się w moje ciało. Nagle łóżko z jednym trzaskiem zapadło się pod nami. Kurwa. Leżeliśmy nadzy na połamanym łóżku z poplamionym naszym podnoeceniem materacem trzęsąc się ze śmiechu. Mimo wszystko było warto ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz