We can fall hard, just like that
Yeah, we could do it all, just like that
I will bind your love, bind your love to me, me
I will bind your love, bind your love to me, me
Obudzilam sie rano z okropnym bolem glowy. Nie wiem czy to z nerwow czy poprostu nie wyspania ale czulam sie jak gowno. Wstalam i poszlam do kuchni po szklanke wody. Na stole zastalam kartke od rozdzicow mowiaca ze wroca pozno. Ucieszylam sie ze bede miala przynajmniej jeden dzien na odetchniecie po tym wszystkim. W mojej glowie ciagle krecil sie Kristoff. Jak on mogl tak poprostu o mnie zapomniec ?! Musze poprostu skupic sie na Bradleyu. Oh Bradley. Calkowicie o nim zapomnialam. Nie odzywal sie do mnie od dwoch dni. Dziwne. Zazwyczaj nie wytrzymal nawet kilku godzin i wysylal mi smsy. Polknelam tabletke od bolu glowy i zadzwonilam do Brada.
Jeden sygnal
Drugi
Piaty
Nie odebral. Nie to nie. Zostawilam telefon w kuchni i wyszlam z psem. Dzisiaj nie bede zawracac sobie tym glowy. Jestem ponad to. Spacerujac zauwazylam idacego z daleka Krisa. Przyspieszylam kroku dopuki mnie nie zauwazyl zeby go nie spotkac.
-Jade! Zaczekaj.-uslyszalam glos tuz za mna. Cholera. Odwrocilam sie i napotkalam jego piekne spojrzenie. Szybko spuscilam wzrok na ziemie unikajac jego wzroku.
-Ymm. Czesc.
-Co u ciebie? Myslalem o tym co powiedzialas. Glupio mi ze tak sie zachowalem. Chodze na odwyk. Juz nie biore.
-Oh. To dobrze.
-Tak. Ymm. Co powiesz na kawe? Wiem ze to glupio zabrzmi ale chcialbym sobie przypomniec tamten wieczor. Pomoz mi. Nie chce cie zapomniec.-powiedzial i wzial mnie za reke pocierajac wierzch mojej dloni kciukiem. Zatkalo mnie. To bylo bardzo mile. Potrzebowalam tego, szczegolnie dzis kiedy Brad mnie ignoruje i nie wiem dlaczego.
-Okej. Czemu nie...-usmiechalam sie delikatnie na co on ukalaz szereg swoich bialych zebow.
Trzy godziny pozniej
Poprawialam ostatnie szczegoly w moim wygladzie czekajac na Kristoffa. Zadzwonil dzwonek. Powitalam chlopaka cieplym usmiechem i kwadrans pozniej bylismy juz w przytulnej kawiarni zajmujac miejsca. Gdy chcialam usiasc Kris odsunal mi krzeslo i wzial odemnie kurtke.
-Oh jaki gentelmen.-zazartowalam. Rozluznilismy sie i rozmowa przebiegala bardzo lekko, przyjemnie. Nagle zauwazylam nikogo innego jak Bradleya wchodzacego z jakas dziewczyna. Zajeli stolik w innej czesci kawiarni gdzie moglam ich spokojnie obserwowac niezauwazona. Bradley przysunal sie do dziewczyny i zaraz jego reka wyladowala na jej udzie. Brunetka zasmiala sie glupawo i pocalowala go. Suka. On oczywiscie odwzajemnil go. Nie moge zliczyc jak dlugo sie calowali ale czulam jakby to byla wiecznosc. Nie moge dluzej ba to patrzec.
-Ymm. Kris?
-Tak?
-Przepraszam cie ale zle sie czuje. Odwieziesz mnie do domu?
-Jasne. Chodz.-podal mi kurtke i wzial za reke. Emanujace od niego cieplo w pewnym sensie dodawalo mi otuchy. Ostatni raz spojrzalam na Bradleya a ten dalej zabawial sie z panienka. Teraz juz wiem czym byl taki zajety przez ostatnie dwa dni. Robilam wszystko zeby nie plakac. Na zewnatrz smialam sie z zartow Krisa ale w srodku kipialam ze zlosci. Kristoff odprowadzil mnie pod same drzwi.
-Przepraszam cie ze tak wyszlo.
-Nie ma za co. Mam nadzieje ze spotkamy sie jeszcze kiedys.
-Tak, jasne.-usmiechnelam sie a chlopak szybko przysunal sie do mnie. Udarzylam lekko plecami o drzwi a Kris ulokowal swoje rece po obu stronach mojego ciala i przywarl do mnie swoimi ustami. Szybko wsunal mi jezyk a ja cichutko pojekiwalam na te doznania. Calowal tak dobrze... ale to nie byl Brad. Stop! Misze to przerwac. Szybko odsunelam sie od niego odpychajac go od siebie. W jego oczach widnialo przerazenie.
-Zrobilem cos nie tak? Jesli tak to przeprasz...-zaczal sie tlumaczyc ale przerwalam mu
-Nie, nie. To moja wina. Przepraszam cie sle nic z tego nie bedzie.-powiedzialam szorstkim tonem i weszlam do mnieszkania zatrzaskujac drzwi. Wyjelam komorke i napisalam do Bradleya krotkiego smsa, bo wiedzialam ze jak zadzwonie to itak nie odbierze.
DO: Brad
Widzialam was. To koniec
CDN.