piątek, 9 maja 2014

I carry the weigh of you #10

Yeah, we can find love, just like that
We can fall hard, just like that
Yeah, we could do it all, just like that

will bind your love, bind your love to me, me
I will bind your love, bind your love to me, me


Obudzilam sie rano z okropnym bolem glowy. Nie wiem czy to z nerwow czy poprostu nie wyspania ale czulam sie jak gowno. Wstalam i poszlam do kuchni po szklanke wody. Na stole zastalam kartke od rozdzicow mowiaca ze wroca pozno. Ucieszylam sie ze bede miala przynajmniej jeden dzien na odetchniecie po tym wszystkim. W mojej glowie ciagle krecil sie Kristoff. Jak on mogl tak poprostu o mnie zapomniec ?! Musze poprostu skupic sie na Bradleyu. Oh Bradley. Calkowicie o nim zapomnialam. Nie odzywal sie do mnie od dwoch dni. Dziwne. Zazwyczaj nie wytrzymal nawet kilku godzin i wysylal mi smsy. Polknelam tabletke od bolu glowy i zadzwonilam do Brada. 
Jeden sygnal
Drugi
Piaty
Nie odebral. Nie to nie. Zostawilam telefon w kuchni i wyszlam z psem. Dzisiaj nie bede zawracac sobie tym glowy. Jestem ponad to. Spacerujac zauwazylam idacego z daleka Krisa. Przyspieszylam kroku dopuki mnie nie zauwazyl zeby go nie spotkac. 
-Jade! Zaczekaj.-uslyszalam glos tuz za mna. Cholera. Odwrocilam sie i napotkalam jego piekne spojrzenie. Szybko spuscilam wzrok na ziemie unikajac jego wzroku. 
-Ymm. Czesc.
-Co u ciebie? Myslalem o tym co powiedzialas. Glupio mi ze tak sie zachowalem. Chodze na odwyk. Juz nie biore.
-Oh. To dobrze.
-Tak. Ymm. Co powiesz na kawe? Wiem ze to glupio zabrzmi ale chcialbym sobie przypomniec tamten wieczor. Pomoz mi. Nie chce cie zapomniec.-powiedzial i wzial mnie za reke pocierajac wierzch mojej dloni kciukiem. Zatkalo mnie. To bylo bardzo mile. Potrzebowalam tego, szczegolnie dzis kiedy Brad mnie ignoruje i nie wiem dlaczego.
-Okej. Czemu nie...-usmiechalam sie delikatnie na co on ukalaz szereg swoich bialych zebow. 

Trzy godziny pozniej
Poprawialam ostatnie szczegoly w moim wygladzie czekajac na Kristoffa. Zadzwonil dzwonek. Powitalam chlopaka cieplym usmiechem i kwadrans pozniej bylismy juz w przytulnej kawiarni zajmujac miejsca. Gdy chcialam usiasc Kris odsunal mi krzeslo i wzial odemnie kurtke.
-Oh jaki gentelmen.-zazartowalam. Rozluznilismy sie i rozmowa przebiegala bardzo lekko, przyjemnie. Nagle zauwazylam nikogo innego jak Bradleya wchodzacego z jakas dziewczyna. Zajeli stolik w innej czesci kawiarni gdzie moglam ich spokojnie obserwowac niezauwazona. Bradley przysunal sie do dziewczyny i zaraz jego reka wyladowala na jej udzie. Brunetka zasmiala sie glupawo i pocalowala go. Suka. On oczywiscie odwzajemnil go. Nie moge zliczyc jak dlugo sie calowali ale czulam jakby to byla wiecznosc. Nie moge dluzej ba to patrzec.
-Ymm. Kris?
-Tak?
-Przepraszam cie ale zle sie czuje. Odwieziesz mnie do domu?
-Jasne. Chodz.-podal mi kurtke i wzial za reke. Emanujace od niego cieplo w pewnym sensie dodawalo mi otuchy. Ostatni raz spojrzalam na Bradleya a ten dalej zabawial sie z panienka. Teraz juz wiem czym byl taki zajety przez ostatnie dwa dni. Robilam wszystko zeby nie plakac. Na zewnatrz smialam sie z zartow Krisa ale w srodku kipialam ze zlosci. Kristoff odprowadzil mnie pod same drzwi.
-Przepraszam cie ze tak wyszlo.
-Nie ma za co. Mam nadzieje ze spotkamy sie jeszcze kiedys.
-Tak, jasne.-usmiechnelam sie a chlopak szybko przysunal sie do mnie. Udarzylam lekko plecami o drzwi a Kris ulokowal swoje rece po obu stronach mojego ciala i przywarl do mnie swoimi ustami. Szybko wsunal mi jezyk a ja cichutko pojekiwalam na te doznania. Calowal tak dobrze... ale to nie byl Brad. Stop! Misze to przerwac. Szybko odsunelam sie od niego odpychajac go od siebie. W jego oczach widnialo przerazenie.
-Zrobilem cos nie tak? Jesli tak to przeprasz...-zaczal sie tlumaczyc ale przerwalam mu
-Nie, nie. To moja wina. Przepraszam cie sle nic z tego nie bedzie.-powiedzialam szorstkim tonem i weszlam do mnieszkania zatrzaskujac drzwi. Wyjelam komorke i napisalam do Bradleya krotkiego smsa, bo wiedzialam ze jak zadzwonie to itak nie odbierze.

DO: Brad 
Widzialam was. To koniec

CDN.

poniedziałek, 5 maja 2014

Crazy shit #9

Spotkam sie z nim! Napisalam do niego jeszcze tego samego dnia a moj sasiad od razu odpisal. Umowilismy sie do jakiegos klubu na drinka. Zalozylam przewiewna czarna sukienke i pasujace szpilki. Wlosy lekko podkrecilsm i zrobilam makijaz szczegolnie podkreslajac oczy oraz usta. Kolor szminki idealnie pasowal do moich wybielonych zebow. Bradleyowi powiedzialam ze ide z Mer. Nie chcialam zeby byl zazdrosny, a ja chcialam zaprzyjaznic sie z moim nowym sasiadem. Gdy na osi widniala 20 bylam juz w klubie. 
-Hej Jade.-uslyszalam z tylu glos chlopaka i poczulam jego rece na mojej talii.
-Hej Kristoff.-odwrocilam sie do niego przodem i pocalowalam go policzek na przywitanie. Obdarowal mnie pieknym usmiechem. Chwile potem zamowilismy cos do picia. Dobrze nam sie gadalo. Poznalismy sie blizej. Kris byl zabawny i czarujacy. Gdy kelner przyniusl kolejne drinki przysunal sie do mnie i odgarnal mi wlosy za ucho. Zaskoczylo mnie to troche, ale spokojnie czekalam na jego dalszy ruch.
-Co powiesz na odrobine zabawy?
-A co masz na mysli?-bylam lekko zdezorientowana. Kristoff wlozyl reke do kieszeni i za chwile wyjal z niej malutka torebke z bialym proszkiem. O kurwa.
-Ja chyba spasuje. Jutro mam wazny dzien.-moze slaba wymowka ale mialam sie spotkac z Bradem a ten zauwazyl by moje dziwnie zaczerwienione, podkrazone oczy.
-Okej. Jak chcesz. Ale chyba mi pozwolisz?-zapytal bardziej stwierdzajac i puscil mi oczko. Obejzal sie jeszcze czy nikt nie patrzy i wsypal cala zawartosc torebki do swojej szklanki po czym jednym lykiem wypil jej zawartosc. Wow. Od razu bylo widac ze zrobil sie taki "smielszy". Pociagnal mnie na parkiet i mocno przycisnal nasze ciala do siebie. Poruszalam biodrami w rytm muzyki jednoczesnie doprawadzajac go do granic. Za chwile jego reka z moich plecow powedrowala coraz nizej az w koncu wsunela sie pod material sukienki. Na szczescie bylo ciemno i tloczno wiec nikt tego nie zauwazyl. Jeknelam gdy zsunal mi majtki i wsadzil pod nie dlon drazniac moje wejscie. Jednoczesnie czulam jego erekcje na moim udzie co mnie jeszcze bardziej nakrecalo. W koncu wsadzil we mnie dwa palce doprowadzajac mnie do szalenstwa. Poruszal nimi bardzo szybko udezajac o moj czuly punkt. Nogi zrobily mi sie jak z waty i fala przyjemnosci oblala moje cialo. On tez to poczul. Wyjal ze mnie palce i mocno zlaczyl nasze usta w pocalunku. Szybko wsadzil mi jezyk do ust gladzac moje podniebienie. Nie moge stwierdzic ile czasu stalismy tak oddani pieszczotom ale ta chwila nie byla do opisania. Czulam sie zle z tym ze zdradzialam Brada. Pewnie to wina alkoholu ale nie zapomne tego. Po spedzonym wieczorze... albo nocy Kris odprowadzil mnie pod same drzwi mojego mieszkania. Oczywiscie nie obylo sie bez namietnych pocalunkow na porzegnanie. A calowac to on potrafil...

NASTEPNEGO DNIA
Wstalam dosc pozno. Glowa mnie bolala od ilosci wczoraj wypitego alkoholu i pewnie zbyt glosnej muzyki. Niestety jak co rano musialam wyjsc z psem. Ogarnelam sie i wyszlam z nim na spacer. Jechalam winda gdy dwa pietra nizej wsiadl moj sasiad.
-Hej-powiedzialam niesmialo na wspomnienie wczorajszych wydarzen.
-Yyy czy my sie znamy?-byl calkowicie zdezorientowany. Co do cholery?
-Nie wyglupiaj sie Kris.-zasmialam sie nerwowo
-Serio. Powinienem cie pamietac? 
-Jestem Jade. Spotkalismy sie wczoraj. Pamietasz?-czulam sie jak w jakims piepszonym snie.
-Sorry. To nie pierwszy raz kiedy cos mi "umknelo" po prochach. Nara.-powiedzial i wysiadl z windy gdy ta zatrzymala sie na parterze zostawiajac mnie sama z moimi myslami. Zapomnial.