sobota, 27 grudnia 2014

Święta, święta... i Kris ❄️ #2

Święta minęły równie szybko jak się zaczęły, a śnieg pojawił się dopiero prawie ostatniego dnia. Można by powiedzieć, że całe to czekanie na Boże Narodzenie straciło swoją moc. Jednakże jak dla mnie nie był to czas stracony. Dostałam upragnione prezenty, spędziłam trochę czasu w rodzinnym gronie i oczywiście czekałam tylko na "przypadkowe" spotkanie z Krisem. Niestety od ostatniego razu na siłowni nie spotkaliśmy się ani razu. Na Facebooku też nie widać śladu jego obecności. Może wyjechał ?

Wróciłam od cioci i od zazu poczułam się nie najlepiej. Oczywiście miałam gorączkę i cały dzień przeleżałam w łóżku. Przynajmniej nie musiałam wychodzić z psem i mogłam trochę odpocząć. Mia wiernie leżała ze mną, mama wyszła na zakupy, a tata z małym wyszli na spacer. Niespodziewanie usłyszałam dźwięk dzwoniącego domofonu. Dziwne. Każdy z domowników ma klucze. Pewnie to listonosz albo ktoś. Olałam dzwonek i leżałam dalej. Oczywiście jakiś natręt nie dawał mi spokoju i ciągle dzwonił. Tylko w koszuli nocnej dotreptałam do drzwi.
-Tak?-spytałam przez słuchawkę domofonu
-Jade? Hej to ja-oczywiście od razu poznałam jego głos. Moje serce momentalnie zaczęło szybciej pompować krew.-zejdziesz?
-Hej. Wiesz co, jestem troszkę chora.
-ok. Poczekaj zaraz u ciebie będę.-powiedział i słyszałam już tylko głuche odgłosy ulicy. Omg zaraz tu przyjdzie! Ja w przepoconej koszuli, bez makijażu i w okularach. Na dodatek w pokoju miałam cholerny syf. Dammit. Szybko pobiegłam do pokoju i przynajmniej spryskałam się perfumami. Po chwili już dzwonił do drzwi. Otworzyłam niepewnie przyglądając się jego reakcji. Z jego twarzy nie wyczytałam nic nadzwyczajnego. Bez słowa wszedł do mieszkania i zamknął za sobą drzwi. 
-dopiero wróciłem z Anglii. Rodzice wysłali mnie tam na święta. Przepraszam, że się nawet nie odezwałem. Jak się czujesz?
-jest ok. Pozatym, że wyglądam okropnie i jeszcze bez makijażu-zaśmiałam się próbując rozluźnić atmosferę.
-przestań haha nie potrzebny ci makijaż.-aww. Usmiechnęłam się, co pewnie wyszło mi dziwnie, po czym powiedziałam żeby się rozgościł. Zdjął kurtke, buty i przeszedł do pokoju. Nieśmiało podążyłam za nim. Przez chwile było niezręcznie, lecz po chwili Kris zmniejszył odległość między nami i pocałował mnie. Na to czekałam. Od razu oddałam pocałunek i oplotłam rękoma jego szyję. Usiedliśmy na łóżku. Całowaliśmy się coraz bardziej zachłannie. Jego ręce badały moje ciało. W tym momencie dziękowałam Bogu za to że się wczoraj goliłam. Prawa ręka gładziła moje piersi a lewą próbował ściągnąć ze mnie piżamę. W tym czasie ja zsunęłam mu bluzę i tshit. Moja koszula znalazła się na podłodzę a ja zostałam już w samych majtkach. Kris od razu zdjął z siebie reszte ubrań i położył się na mnie przyciskając moje ciało do materaca. Zciągnął ze mnie majtki prawie je rozrywając. Łóżko niebezpiecznie zatrzeszczało, ale w tym momencie nie za bardzo się nim przejmowałam. Kris rozszeżył kolanem moje nogi i znalazł się dokładnie pomiędzy moimi udami. Jego kolega od początku stał na baczność tak że mogłam go wyczuć na moim brzuchu. Ponownie wpił się w moje usta. Nasze języki momentalnie znalazły siebie nawzajem. Znów mogłam poczuć jego unikalny smak. Nie chciałam żeby ta chwila się skończyła. Kris sięgnął dłonią do swojego penisa i nakierował go na moją kobiecość. Czułam jego wielkość przy moim wejściu. Napięcie coraz bardziej rosło.
-zrób to-szepnęłam. Uśmiechnął się jakby czekał na moje słowa.
-jak sobie życzysz kochanie.-powiedział i jednym zdecydowanym ruchem wszedł we mnie do końca mnie wypełniając. Poruszał się bardzo szybko, szybko zbliżając nas do szczytu. Łóżko wydawało dźwięki z każdym mocnym ruchem bioder. Kris uniósł moją nogę kładąc ją sobie na talii dając sobie większe pole do manewru. Wchodził we mnie jeszcze głębiej. Kilka ruchów i oboje doszliśmy z głośnym jękiem. Kris opadł bez sił obok mnie wtulając się w moje ciało. Nagle łóżko z jednym trzaskiem zapadło się pod nami. Kurwa. Leżeliśmy nadzy na połamanym łóżku z poplamionym naszym podnoeceniem materacem trzęsąc się ze śmiechu. Mimo wszystko było warto ;)

niedziela, 21 grudnia 2014

Kris-tmas time ❄️ #1

Mimo pierwszego dnia zimy ulice wciaż nie były pokryte białym puchem. Co to za święta bez śniegu ?! Szłam ulicą słuchając muzyki. Spacer z psem to coś co lubię ale tylko wiosną. Dzisiaj jest wyjątkowo zimno i czuję jakby ręcę przymarzały mi do smyczy.
-idziemy już, Mia.-pociągnęłam psa lekko w stronę domu. Nagle zauważyłam zakapturzonego faceta idącego z naprzeciwka. W takich sytuacjach w mojej głowie pojawia się mnóstwo dziwnych myśli. Może to jakiś bezdomny albo pijak który się do mnie przyczepi ? Od razu przyśpieszyłam kroku aby jak najszybciej wyminąć nieznajomego. Wlepiłam wzrok w ziemię i z psem u nogi szłam przed siebie. Oczywiście okrutny los zawsze płata figle i mój pozornie grzeczny pies zaczął ujadać na chłopaka, który równie wyrwany z zamyśleń jak ja aż odskoczył na bok z przerażenia. 
-Mia spokój! Chodź tu.-pociągnęłam ją bliżej siebie. W końcu przestała warczeć i uspokoiła się. Przestraszony chłopak stał ciągle przyglądając się sytuacji.
-umm przepraszam.-mruknęłam do niego. Chciałam już odejść gdy się odezwał tym swoim idealnie niskim głosem. Ściągnął kaptur a ja od razu rozpoznałam jego twarz. Omg.
-nie szkodzi. Tak w ogóle jestem Kris. Mieszkamy w jednej klatce tak ?-wyciągnął rękę którą ochoczo zcisnęłam
-Chyba tak. Haha. Jestem Ula.-oczywiście że wiedziałam gdzie mieszka. Blok. Klatka. Piętro. Numer mieszkania. Biografia. Nie dałam po sobie tego poznać. Kochałam się w nim od ponad roku i marzyłam o momencie kiedy na mnie przynajmniej spojrzy.
-miło mi było poznać. Haha. Do zobaczenia.
-mi również. Pa.-odwzajemniłam jego uśmiech i każde z nas odeszło w swoją stronę. Z kamienną twarzą doszłam do klatki a gdy drzwi się za mną zatrzasnęły pisnęłam ze szcześcia.

Następnego dnia

Spakowałam plecak i wyszłam na pobliską siłownię. Mama zrobiła mi prezent i kupiła mi karnet. Moje nowe postanowienie czas zacząć. Zawsze marzyłam o idealnej sylwetce chociaż itak nie mam na co narzekać. Strasznie się cieszyłam, chociaż teraz mam lekki stresik. Miałam iść z Wiktorią ale coś jej wypadło. No cóż. Weszłam do budynku i od razu podeszła do mnie miła pani z recepcji. Wyjaśniła mi co i jak. Podziękowałam i poszłam do szatni. Ułożyłam ciuchy w szafce i już przebrana weszłam na salę ćwiczeń. Naszczęście było mało ludzi. Weszłam na wolną bierznię i zaczęłam od wolnego truchtu stopniowo zwiększając prędkość. Niespodziewanie w lustrze dostrzegłam znajomego chłopaka. W jedym czasie zauważyliśmy swoją obecność. Kris pomachał do mnie, ja oczywiście odwazwajemniłam jego gest i zrozumiałam że nie jest sam. Dwoje chłopaków przyglądało się mi przez co czułam się niekomfortowo. Udawałam że na nich nie patrze chociaż co chwila ukradkiem zerkałam na idealną twarz Krisa. Po godzinie czasu uznałam, że  powinnam się zbierać. Ostatni raz spojrzałam w stronę chłopaków ale ich już nie było. Rozczarowana ? Troszkę.

W szatni było pusto. Bez skrępowania zdjęłam przepoconą koszulkę i sportowe legginsy. Gdy stałam w samej bieliźnie drzwi szatni otworzyły się cicho a w nich pojawił się nie kto inny jak Kris. Stał bez słowa skanując moje pół nagie ciało. Nie wiedziałam czy powinnam zacząć się szybko ubierać czy zasłaniać. Nagle szybkim krokiem podszedł do mnie i wpił się w moje usta. To było zupełnie nieprzewidywalne. Odsunął się na moment i wyszeptał mi do ucha "nie mogłem przestać o tobie myśleć". Jego dłonie błądziły po moim ciele dotykając każdy odkryty kawałek. O dziwo nie czułam skrępowania czy wstydu. Przy nim czułam się poprostu dobrze. Pocałował mnie na nowo i tym razem zachłanniej odwzajemniłam pocałunek. Nasze języki się złączyły, było tak dobrze że po moich plecach przebiegł dreszcz. Całował zajebiście. Po chwili jego ręce dotarły do zapięcia mojego stanika. Odpiął go i odrzucił gdzieś na ziemię w nieznanym kierunku. Nie pozostałam mu dłużna i wsunęłam mu palce pod bluzkę ściągając ją. Jego usta odnalazły moje piersi. Od razu zaczął je całować. Jęknęłam głośno i wsunęłam mu palce we włosy delikatnie ciągnąc za końce. Składał pocałunki na mojej szyi tak jakby bał się że zaraz zniknę. To wszystko było takie niesamowite że aż nierealne. Przeniosłam swoje ręce na przód jego spodni. Spojrzał na mnie, kiedy odpinałam pasek. Głośne oddechy wydobywały się z jego ust. Czułam już jak jego penis jest twardy i nieprzyjemnie naciska na wnętrze spodni. Nie potrzebowaliśmy gry wstępnej. Byliśmy gotowi już od dawna. Spragnieni swojej bliskości. Zsunął do końca spodnie a jego kolega robił się coraz bardziej twardy, prawie nie mieścił się w ciasnych bokserkach.
-kurwa, nie wierzę w to co ze mną robisz.-wychrypiał. Ściągnął moje majtki, rzucając je za siebie. Byliśmy już całkowicie nadzy. Owinął sobie moje nogi naokoło bioder usadawiając mnie na ławce. Przeniosłam ręce na jego kark przyciągając go jeszcze bliżej. Pzycisnął swoje usta do moich, gdy wszedł we mnie jednym ruchem, umieszczając we mnie całe dwadzieścia cm. Moje ścinki stopniowo przystosowywały się do jego rozmiaru. 
-mmm tak cholernie ciasna-szepnął. Szybko wszedł we mnie jeszcze głębiej. Nogi ławki zapiszczały na podłodze, przesuwając się w o kilka centymetrów. Unormował swoje tępo, pieprząc mnie mocno i szybko. Nie powstrzymywałam się od jęczenia, tak samo jak Kris. Zaczęłam dotykać jego pleców, pieszcząc go przy tym. Ławka znowu przesunął się o kilka centymetrów. Poruszał się bardzo szybko. Idealnie. Nasze jęki mieszały się za każdym razem, gdy jego penis był głęboko we mnie. Nagle jego ręka sięgnęła do mojej łechtaczki, doprowadzając mnie do szaleństwa. Pchnął biodrami ostro zawisając nade mną. Chwycił moje nogi i ponownie zanurzył się w mojej szparce cały, wchodząc w nią bezlitośnie. Krzyknęłam i czułam jak moja pochwa zaczęła się zaciskać na jego penisie. Byliśmy już bardzo blisko. Ostatnie pchnięcia i doszliśmy w jednym momencie a nasze soki złączyły się w jedność. Czerwone policzki Krisa, zamknięte oczy i rozchylone wargi to coś czego nie zapomnę do końca życia. Trwaliśmy w tym stanie jeszcze kilka minut po czym delikatnie wysunął się ze mnie. Bez niego czułam się pusta. Był jak narkotyk. Wsunął język do moich ust i czule pocałował mnie ten ostatni raz.

Cdn

poniedziałek, 8 września 2014

Broken ? #11

***
W POPRZEDNICH ROZDZIAŁACH...

"-Hej. Jestem Kris.-blondyn wyciagnal do mnje reke z tym swoim powalajacym usmiechem
-Jade.-moje kaciki ust lekko drgnely do gory. Bylam w innym swiecie"

"-Nie będziesz się z nim widywac !-warknal Bradley. W tym momencie mnie to nie obchodzilo. Zrobie co zechce. Jestem juz duza dziewczynka."

" Spotkanie dobiegło konca. Nagle Kris laczyl nasze usta w pocalunku..."
-Randka jutro?"

"Bradley Dziewczyna. Ta sama restauracja.  Gorace pocalunki."

" DO: Brad 
Widzialam was. To koniec"

***

Mialam metlik w glowie. Sama nie wiedzialm co tak naprawde chce. Bradley mnie zdradzil. A ja zdradzilam jego. To chore. Pewne bylo to ze z naszego zwiazku juz nic nie zostalo. Tylko wspomnienia. Po calodziennym wylegiwaniu sie na kanapie przed telewizorem poszlam biegac. Zalozylam swoje czarne legginsy, bialy top i spielam wlosy w kucyk. Zamknelam drzwi i skierowalam sie do windy. Minute pozniej bylam juz w srodku.
8 pietro...
7...
6...
4...
3.
Winda sie zatrzymala a moim oczom ukazal sie znajomy blondyn.
-Czesc-wymamrotalam.
-Hej.-widzialam ze byl zmieszany. Po tym jak zobaczylam Brada obsciskujacego sie z jakas lasencja poprostu go splawilam. Jestem okropna.
-Porozmawiajmy.-wzielam go za dlon prowokujac zeby przynajmniej na mnie spojrzal. Chlopak odwrocil sie w moja strobe i wpatrywal sie we mnie czekajac na to co powiem.
-Przepraszam.  Dasz mi druga szanse?-usmiechnelam sie niesmialo. W jego oczach zobaczylam ten blysk. Nagle zlapal mnie w talii i mocno wpil sie w usta. Nie kontrolowany dzwiek opuscil moje usta. Jego ciało przywarło mocniej do mojego, gdy jego język pieścił mój. szyi. Po chwili objął mój tyłek i uniósł mnie, opierajac mnie o sciane windy. Delikatnymi dłońmi gładził moją talię, by przenieść się na uda sciagajac materiał moich legginsow. Wplotłam palce w jego włosy rozkoszując się ich miękkością. Jeknął zdzierając ze mnie bieliznę, po czym włożył ją do kieszeni swoich spodni. Ściągnął swoją kurtkę i ponownie schylił się, żeby mnie pocałować. Powoli wsunął we mnie palec konsekwentnie odnajdując mój najwrażliwszy punkt. Jęknęłam z rozkoszy i czystej frustracji. Jeszcze nigdy wcześniej nie pragnęłam poczuć go tak bardzo. On jakby na zlosc strasznie powoli rozsunął swój rozporek. Nigdy nie przypuszczałam, że będę to robic wlasnie w windzie. Poczułam jego gorącą męskość przy moim wejściu, gdy pochylił się opierając swoje czoło o moje. Wprawnym, powolnym ruchem bioder wprowadził we mnie swojego członka. Warknął gardłowo i zastygł na moment, dając mi czas do przystosowania się do jego wielkości. Wyprostował się i chwycił mnie za talię zaczynając poruszać się miarowym tempem, tylko po to, by zwiększać prędkość swoich ruchów. Jęknęłam, kiedy jego pchnięcia pogłębiły się, a w dole moje brzucha zaczęło budować to uczucie. Z trudem zachłysnęłam się powietrzem, gdy lekko zmienił kąt pod jakim we mnie wchodzil. Moje dłonie zaczęły wędrować po scianie szukając czegokolwiek do wsparcia, kiedy w końcu zamknął je w swoich i przytrzymał po obu stronach mojej głowy. Poczułam lekkie drżenie moich ud. Przyjemność budowała coraz wyżej i wyżej, gdy z każdym pchnięciem prowadził mnie bliżej spełnienia. Jego gorący oddech odbił się od skóry mojej szyi, kiedy pochylił się ponownie, żeby mnie pocałować. Objął moją twarz dłońmi całując mnie mocno, zwiększającym tym samym szybkość swoich pchnięć. Złapałam za jego ramiona  kiedy orgazm szybko przedarł się przez moje wnętrze. Wyszedł ze mnie zostawiając kolejny pocałunek na moich ustach. Serce w mojej piersi biło jak oszalałe, nie tylko z przyjemności, którą przed chwilą mi dostarczył, ale także z miłości, którą do niego czułam. Kris chwycił mnie za dłoń i pociągnął lekko pomagając stanac na ziemii. Chłopięcym gestem poprawił moją poburzoną fryzurę i uśmiechnął się lekko zapinając swój rozporek.  Winda momentalnie się rozsunęła. 
Kris wskazał gestem dłoni, żebym wyszła.
-Windy...- bąknął potępiająco i chwycił mnie za dłoń.

piątek, 9 maja 2014

I carry the weigh of you #10

Yeah, we can find love, just like that
We can fall hard, just like that
Yeah, we could do it all, just like that

will bind your love, bind your love to me, me
I will bind your love, bind your love to me, me


Obudzilam sie rano z okropnym bolem glowy. Nie wiem czy to z nerwow czy poprostu nie wyspania ale czulam sie jak gowno. Wstalam i poszlam do kuchni po szklanke wody. Na stole zastalam kartke od rozdzicow mowiaca ze wroca pozno. Ucieszylam sie ze bede miala przynajmniej jeden dzien na odetchniecie po tym wszystkim. W mojej glowie ciagle krecil sie Kristoff. Jak on mogl tak poprostu o mnie zapomniec ?! Musze poprostu skupic sie na Bradleyu. Oh Bradley. Calkowicie o nim zapomnialam. Nie odzywal sie do mnie od dwoch dni. Dziwne. Zazwyczaj nie wytrzymal nawet kilku godzin i wysylal mi smsy. Polknelam tabletke od bolu glowy i zadzwonilam do Brada. 
Jeden sygnal
Drugi
Piaty
Nie odebral. Nie to nie. Zostawilam telefon w kuchni i wyszlam z psem. Dzisiaj nie bede zawracac sobie tym glowy. Jestem ponad to. Spacerujac zauwazylam idacego z daleka Krisa. Przyspieszylam kroku dopuki mnie nie zauwazyl zeby go nie spotkac. 
-Jade! Zaczekaj.-uslyszalam glos tuz za mna. Cholera. Odwrocilam sie i napotkalam jego piekne spojrzenie. Szybko spuscilam wzrok na ziemie unikajac jego wzroku. 
-Ymm. Czesc.
-Co u ciebie? Myslalem o tym co powiedzialas. Glupio mi ze tak sie zachowalem. Chodze na odwyk. Juz nie biore.
-Oh. To dobrze.
-Tak. Ymm. Co powiesz na kawe? Wiem ze to glupio zabrzmi ale chcialbym sobie przypomniec tamten wieczor. Pomoz mi. Nie chce cie zapomniec.-powiedzial i wzial mnie za reke pocierajac wierzch mojej dloni kciukiem. Zatkalo mnie. To bylo bardzo mile. Potrzebowalam tego, szczegolnie dzis kiedy Brad mnie ignoruje i nie wiem dlaczego.
-Okej. Czemu nie...-usmiechalam sie delikatnie na co on ukalaz szereg swoich bialych zebow. 

Trzy godziny pozniej
Poprawialam ostatnie szczegoly w moim wygladzie czekajac na Kristoffa. Zadzwonil dzwonek. Powitalam chlopaka cieplym usmiechem i kwadrans pozniej bylismy juz w przytulnej kawiarni zajmujac miejsca. Gdy chcialam usiasc Kris odsunal mi krzeslo i wzial odemnie kurtke.
-Oh jaki gentelmen.-zazartowalam. Rozluznilismy sie i rozmowa przebiegala bardzo lekko, przyjemnie. Nagle zauwazylam nikogo innego jak Bradleya wchodzacego z jakas dziewczyna. Zajeli stolik w innej czesci kawiarni gdzie moglam ich spokojnie obserwowac niezauwazona. Bradley przysunal sie do dziewczyny i zaraz jego reka wyladowala na jej udzie. Brunetka zasmiala sie glupawo i pocalowala go. Suka. On oczywiscie odwzajemnil go. Nie moge zliczyc jak dlugo sie calowali ale czulam jakby to byla wiecznosc. Nie moge dluzej ba to patrzec.
-Ymm. Kris?
-Tak?
-Przepraszam cie ale zle sie czuje. Odwieziesz mnie do domu?
-Jasne. Chodz.-podal mi kurtke i wzial za reke. Emanujace od niego cieplo w pewnym sensie dodawalo mi otuchy. Ostatni raz spojrzalam na Bradleya a ten dalej zabawial sie z panienka. Teraz juz wiem czym byl taki zajety przez ostatnie dwa dni. Robilam wszystko zeby nie plakac. Na zewnatrz smialam sie z zartow Krisa ale w srodku kipialam ze zlosci. Kristoff odprowadzil mnie pod same drzwi.
-Przepraszam cie ze tak wyszlo.
-Nie ma za co. Mam nadzieje ze spotkamy sie jeszcze kiedys.
-Tak, jasne.-usmiechnelam sie a chlopak szybko przysunal sie do mnie. Udarzylam lekko plecami o drzwi a Kris ulokowal swoje rece po obu stronach mojego ciala i przywarl do mnie swoimi ustami. Szybko wsunal mi jezyk a ja cichutko pojekiwalam na te doznania. Calowal tak dobrze... ale to nie byl Brad. Stop! Misze to przerwac. Szybko odsunelam sie od niego odpychajac go od siebie. W jego oczach widnialo przerazenie.
-Zrobilem cos nie tak? Jesli tak to przeprasz...-zaczal sie tlumaczyc ale przerwalam mu
-Nie, nie. To moja wina. Przepraszam cie sle nic z tego nie bedzie.-powiedzialam szorstkim tonem i weszlam do mnieszkania zatrzaskujac drzwi. Wyjelam komorke i napisalam do Bradleya krotkiego smsa, bo wiedzialam ze jak zadzwonie to itak nie odbierze.

DO: Brad 
Widzialam was. To koniec

CDN.

poniedziałek, 5 maja 2014

Crazy shit #9

Spotkam sie z nim! Napisalam do niego jeszcze tego samego dnia a moj sasiad od razu odpisal. Umowilismy sie do jakiegos klubu na drinka. Zalozylam przewiewna czarna sukienke i pasujace szpilki. Wlosy lekko podkrecilsm i zrobilam makijaz szczegolnie podkreslajac oczy oraz usta. Kolor szminki idealnie pasowal do moich wybielonych zebow. Bradleyowi powiedzialam ze ide z Mer. Nie chcialam zeby byl zazdrosny, a ja chcialam zaprzyjaznic sie z moim nowym sasiadem. Gdy na osi widniala 20 bylam juz w klubie. 
-Hej Jade.-uslyszalam z tylu glos chlopaka i poczulam jego rece na mojej talii.
-Hej Kristoff.-odwrocilam sie do niego przodem i pocalowalam go policzek na przywitanie. Obdarowal mnie pieknym usmiechem. Chwile potem zamowilismy cos do picia. Dobrze nam sie gadalo. Poznalismy sie blizej. Kris byl zabawny i czarujacy. Gdy kelner przyniusl kolejne drinki przysunal sie do mnie i odgarnal mi wlosy za ucho. Zaskoczylo mnie to troche, ale spokojnie czekalam na jego dalszy ruch.
-Co powiesz na odrobine zabawy?
-A co masz na mysli?-bylam lekko zdezorientowana. Kristoff wlozyl reke do kieszeni i za chwile wyjal z niej malutka torebke z bialym proszkiem. O kurwa.
-Ja chyba spasuje. Jutro mam wazny dzien.-moze slaba wymowka ale mialam sie spotkac z Bradem a ten zauwazyl by moje dziwnie zaczerwienione, podkrazone oczy.
-Okej. Jak chcesz. Ale chyba mi pozwolisz?-zapytal bardziej stwierdzajac i puscil mi oczko. Obejzal sie jeszcze czy nikt nie patrzy i wsypal cala zawartosc torebki do swojej szklanki po czym jednym lykiem wypil jej zawartosc. Wow. Od razu bylo widac ze zrobil sie taki "smielszy". Pociagnal mnie na parkiet i mocno przycisnal nasze ciala do siebie. Poruszalam biodrami w rytm muzyki jednoczesnie doprawadzajac go do granic. Za chwile jego reka z moich plecow powedrowala coraz nizej az w koncu wsunela sie pod material sukienki. Na szczescie bylo ciemno i tloczno wiec nikt tego nie zauwazyl. Jeknelam gdy zsunal mi majtki i wsadzil pod nie dlon drazniac moje wejscie. Jednoczesnie czulam jego erekcje na moim udzie co mnie jeszcze bardziej nakrecalo. W koncu wsadzil we mnie dwa palce doprowadzajac mnie do szalenstwa. Poruszal nimi bardzo szybko udezajac o moj czuly punkt. Nogi zrobily mi sie jak z waty i fala przyjemnosci oblala moje cialo. On tez to poczul. Wyjal ze mnie palce i mocno zlaczyl nasze usta w pocalunku. Szybko wsadzil mi jezyk do ust gladzac moje podniebienie. Nie moge stwierdzic ile czasu stalismy tak oddani pieszczotom ale ta chwila nie byla do opisania. Czulam sie zle z tym ze zdradzialam Brada. Pewnie to wina alkoholu ale nie zapomne tego. Po spedzonym wieczorze... albo nocy Kris odprowadzil mnie pod same drzwi mojego mieszkania. Oczywiscie nie obylo sie bez namietnych pocalunkow na porzegnanie. A calowac to on potrafil...

NASTEPNEGO DNIA
Wstalam dosc pozno. Glowa mnie bolala od ilosci wczoraj wypitego alkoholu i pewnie zbyt glosnej muzyki. Niestety jak co rano musialam wyjsc z psem. Ogarnelam sie i wyszlam z nim na spacer. Jechalam winda gdy dwa pietra nizej wsiadl moj sasiad.
-Hej-powiedzialam niesmialo na wspomnienie wczorajszych wydarzen.
-Yyy czy my sie znamy?-byl calkowicie zdezorientowany. Co do cholery?
-Nie wyglupiaj sie Kris.-zasmialam sie nerwowo
-Serio. Powinienem cie pamietac? 
-Jestem Jade. Spotkalismy sie wczoraj. Pamietasz?-czulam sie jak w jakims piepszonym snie.
-Sorry. To nie pierwszy raz kiedy cos mi "umknelo" po prochach. Nara.-powiedzial i wysiadl z windy gdy ta zatrzymala sie na parterze zostawiajac mnie sama z moimi myslami. Zapomnial.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Out of town boy #8

Obudzilam sie z krzykiem. Naszczescie poczulam owiniete wokol mojej talii rece Bradleya. Od razu bylo mi lepiej i zly sen odlecial w niepamiec. Mimo ze mialam do niego uraze to wciaz go kochalam. Teraz wiem ze nawet o takich rzeczach musze sama pamietac. Za chwile Brad obudzil sie z bolem glowy... kac. Dalam mu aspiryne i odprowadzilam do windy. Pocalowal mnie na pozegnanie i odjechal. Odwrocilam sie by isc do domu gdy nagle na kogos wpadlam... a raczej ten ktos wpadl na mnie. Nie widzialam go wczesniej. Blondyn ktory wpatrywal we mnie swoje piekne oczy nie odezwal sie nic. Niesmialy pomyslalam. 
-Yyy jestem Kristoff.-powiedzial wyciagajac do mnie reke
-Jade. Chyba niedawno sie wprowadziles huh?
-Tak. Nikogo tu nie znam.
-No to teraz znasz mnie.-zasmialam sie
-Tak, przepraszam ze na ciebie wpadlem. Niezdara ze mnie.-takze sie zasmial. Bardzo lekko nam sie gadalo ale jednak zostawilam otwarte drzwi i psa w domu. Az dziwne ze jeszcze nie wylecial. 
-Nic sie nie stalo. Musze leciec. Czesc-rzeklam i cofalam sie w strone drzwi.
-Okej... A co powiesz na male latte jako rozpoczecie naszego sasiedztwa?
-Yhm. Chetnie. Zgadamy sie jeszcze.
-Bede czekal. Pa Jade.- i tak oto bylam umowiona z nowym sasiadem, ktory byl tez niezle przystojny. Zadzwonilam do Mer i od razu wszystko jej opowiedzialam. Obejzalam sie za siebie i zobaczylam Brada. Az podskoczylam z zaskoczenia.
-Poczekaj Mer.-szepnelam do telefonu i odlozylam go na polke.
-Przestraszyles mnie. Co tu robisz?
-Zapomnialem okularow.-powiedzial i zaraz znalazl je lezace gdzies na lozku.
Nagle na moje nieszczescie z telefonu rozlegly sie slowa Mer. Najwidoczniej przez przypadek wlaczylam glosnik.
-Jade. Nie wymigasz sie. Opowiadaj o tym ciachu i tej przyszlej kawie.-szybko zlapalsm za komorke i zmrozlaczylsm sie. Niestety Brad uslyszal wystarczajaco. Stal jak zamurowany. Za chwile szybko do mnie podszedl i mocno przywarl swoje usta do moich lapiac mnie i przyciagajac mocniej do siebie.
-Nie pojdziesz na zadne spotkanie.-jeknelam w odpowiedzi a on skorzystal z okazji i wsunal mi jezyk do ust. Momentalnie oddalam pocalunek poglebiajac go. Oboje tego chcielismy. To co bylo niesamowite w naszym zwiazku to to ze nigdy nie mielismy siebie dosyc. Wyciągnął ręce i brutalnie przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie, po czym rzucił na łóżko, wgniatając mnie swoim ciałem w materac. Pozadanie bylo czuc w powietrzu. Brad skladal pojedyncze pocalunki na mojej szyi. Kolanem rozsunął moje nogi i usadowił się między nimi. Usta Bradleya pachniały miętową gumą do życia. Jego dłonie odnalazły moje pośladki, po czym ścisnął je i uniósł lekko ku górze. Krocze chlopaka ocierało się o moja kobiecość. Nim się zorientowałam, zrzucił z siebie koszulkę i odrzucił ją na bok. Wydęłam usta, by wyglądać na smutną. Naprawdę pragnęłam zrobić to za niego. Następnie chwycił wolną dłonią za krańce mojej bluzkii jednym zwinnym ruchem, pozbawił ją materiału. Nie czekał ani chwili i to samo uczynił z obcisłymi jeansami. Lezalam juz przed nim tylko w bieliznie i czulam jak pozera mnie wzrokiem. Z każdą kolejną sekundą jego kolega w spodniach stawał się coraz twardszy. Nie mógł dłużej wytrzymać. Powoli rozpielam guzik i rozporek jego spodni, powodując, że osunęły się, aż do kostek. Rozszerzyłam nogi, dając brunetowi lepszy dostęp. Ręką sunęłam wzdłuż wybrzuszenia na spodniach Bradleya i uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Kurwa- syknął i w ułamku sekundy zsunął ze mnie majtki. Nawet się nie krępowałam. Zdawalam sobie sprawe ze Brad widzial mnie juz w najrozniejszych sytuacjach. Później wyciągnął z bokserek swojego naprężonego członka. Chwycił mnie za ramiona i wybrał odpowiedni miejsce. A później... jęknęłam cicho, kiedy wsunął do środka zaledwie czubek, a później przedzierał się coraz głębiej i głębiej. Z początku poruszał się powoli tak, aby nie sprawić mi bólu, jednak z czasem zapomniał o tym i przyśpieszył przez co moje biodra zaczęły lekko podskakiwać. Nachylił się i pocałował mnie namiętnie. Pojękiwalismy coraz głośniej, przy następnych pchnięciach. Powoli czulam jak moje wewnetrzne ścianki  zaciskały się na członku chlopaka. Bradley oblizał szybko usta. Na czole chłopaka pojawiły się kropelki potu. Dyszał ciężko. Czułam jak członek Brada wypełnia mnie całkowicie. Bradley wciąż poruszał się gwałtownie i kołysał, nie przestając obdarowywać mojej szyi  mokrymi pocałunkami. Zdawałam sobie sprawę z tego, że dłużej nie wytrzyma. Mimo woli wbiłam paznokcie w plecy partnera i zjechałam nimi w dół. W ten sposób, pozostawiłam pewnie po sobie czerwone ślady. Nie wiele wystarczyło, aby Bradley doszedł. Pchnął ostatni raz, z całej siły jaką w sobie zebrał. Mięśnie rąk zastygły w bezruchu, prężąc się, aby utrzymać jego ciężar. Poczułam przyjemne uczucie, rozchodzące się po jej podbrzuszu. Świat zaczął wirować przede mna, a odgłosy zdawały się dochodzić, jakby ze studni. Bradley opadł tuż obok mnie, z powrotem naciągając majtki na tyłek. Wyszczerzył zęby w triumfalnym uśmiechu, nawet się nie odzywając. Słychać było tylko jego ciężki oddech. Chcial udowodnic po raz setny swoja milosc do mnie i zmusic mnie zebym zapomniala o tamtym chlopaku. Ale czy nie wolno mi sie z kims spotkac na kawe? ;)

CDN.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Troubles in paradise #7

Po tym jak Viktoria zabrala kotka nasza noc sie nieskonczyla. Bradley poszedl do domu ale w stodku nocy znowu zlozyl mi wizyte mowiac ze "ma na mnie ochote". Bylo goraco. Po dzikim stosunku wtulilismy sie w siebie i odpoczywalismu. Probowalam nas przykryc koldra gdy przez przypadek otarlam sie o ciagle stojacego czlonka chlopaka... na ktorym nie bylo nic.
-Nie uzywales prezerwatywy?!-krzyknelam szeptem w obawie przed obudzeniem rodzicow ktorzy spali w pokoju obok. 
-Oh daj spokoj Jade... Zreszta mowilem ci zebys przeszla na proszki.-byl tym niewzruszony. Nie moglam teraz zajsc w ciaze. Rodzina, szkola, przyszlosc.. wszystko by sie posypalo. Nie zauwazylam kiedy lzy splywaly po moich policzkach.
Jedna
Siedem
Wodospad
Bradley zasnal a ja siedzialam na podlodze rozmyslajac o moim dalszym losie. Ubralam sie i szybko znalazlam sie u lekarza. Byl czynny 24/7 a ja nie moglam dluzej siedziec bezczynnie. Zrobilam badanie i lekarz za niecale pol h mial juz wyniki. Normalnie nie dzieje sie to tak szybko ale widocznie zauwazyl jak bardzo zdesperowana jestem. 
-Mam zle wiesci...-zaczal
-Prosze mi powiedziec, chce znac prawde.
-Nie jest Pani w ciazy.-stwierdzil na co ja mimowolnie sie usmiechnelam.
-Ale to nie wszystko-kontynuowal-jest Pani bezplodna. Przykro mi. Dowidzenia.- powiedzial i odszedl. Nie bede miala dzieci... To straszne. Z jednej strony ciesze sie ze nie jestem w ciazy ale z drugiej nigdy nie poczuje jak to jest byc matka. Toczac bitwe z wlasnymi myslami wrocilam do domu. Po cichu polozylam sie obok Bradleya i po jakims czasie przyszedl sen...
Oslepiajace swiatlo. Otworzylam oczy i zobaczylam ze jestem w szpitalu... Na lozku operacyjnym. Jestem cala zakrwawiona. Z przerazenia z moich ust wydostal sie krzyk. Po chwili do sali weszla pielegniarka trzymajac w rekach zakrwawione szmaty a w nich...dziecko. Polozyla mi je na klatce piersiowej i odeszla. Spojrzalam na dziecko, nie wyczowalam zadnego ruchu. 
Bylo martwe.

piątek, 18 kwietnia 2014

Baby sitting #6

Ah. nie ma to jak wiosna. Z dnia na dzien jest coraz cieplej i wszystko wydaje sie piekniejsze. Wrocilam do domu po codziennych zakupach. Oczywiscie Bradley pomogl mi wniesc torebki na gore... mimo ze itak mam winde. Ostatnio nie odstepuje ode mnie kroku. Mowi sie ze jak mezczyzna jest za mily to napewno jest cos nie tak, ale ja mam nadzieje ze ten stan nie minie. Kocham jego obecnosc i nie moge wytrzymac dnia chocby nie myslac o nim. Rozpakowalam zakupy i poszlam wziac prysznic. W telewizji leciala jakas komedia romantycza. Zrobilam sobie popcorn i ogladalam film z psem na kolanach. Nagle zadzwonil telefon.  
-Slucham?
-Hej Jade. Tu Vika. Mam wielka prosbe. Matt strasznie sie rozchorowal. Misimy pojecham do szpitala, ale nie mamy z kim zostawic maluszka. Pomozesz?-blagala mnie przez telefon moja stara przyjaciolka Viktoria. oczywiscie zgodzilam sie na pomoc w opiece dziecka... mimo iz nawet noe wiedzialam ze ma dziecko. No coz w ostatnich miesiacach mialam inne sprawy na glowie. Oczywiscie ta inna sprawa zawsze byl Bradley. Umowilysmy sie za godzine na opieke tym jej maluszkiem. 
Po zakonczeniu rozmowy od razu zadzwonilam do Brada. Poczatkowo nie chcial sie zgodzic na "zabawe w nianke" bo nie przepada za dziecmi ale ostatecznie sie zgodzil. 
*godzine pozniej*
Czekalismy z Bradleyem na przyjscie Victorii az w koncu zadzwonil dzwonek do drzwi. Szybko otworzylam i przywitalam sie z Vika. Najdziwniejsze bylo to ze nie trzymala dziecka tylko jakas klatke. Moze ma dziwne metody wychowawcze, ale zeby trzymac dziecko w klatce ? Nie wnikam. Viktoria szybko podala mi klatke i pozegnala sie zostawiajac mnie sama przed drzwiami z dzieckiem. Zajzalam do klatki a tam... KOT. Zaczelam sie glosno smiac. Poglaskalam maluszka i poszlam przedstamic go Bradleyowi. Mial taki sam  ubaw z calej sytuacji jak ja.
-No widzisz a tak sie bales opiekowac maluszkiem-smialam sie
-Takim maluszkiem to ja moge codziennie... A tak w ogole to skoro mamy teraz czas tylko dla siebie...-zaczal. Od razu wiedzialam o co chodzi. Caly Braddy. Tylko jedno mu w glowie. Podszedl do mnie i wzial ode mnie klatke wypuszczajac kotka. Podszedl blizej i od razu wpil sie w moje usta. Polozyl mi dlonie na talii. Gęsia skórka pojawia się na mojej skórze, gdy koniuszkami palców przesuwal w dół moich ramion. Owinal palce wokół moich ramion z większą siłą, kiedy kierowal mnie na kanape w salonie. usiadl i posadzil mnie na sobie. Pocieral o mnie biodrami tak ze wyczulam rosnace podniecenie w jego spodniach. Jego dlugie palce przesuwają się, by odpiąć biustonosz, gdy ssie skórę mojej szyi, po czym kładzie mnie na wolne miejsce na kanapie. Ściągam jego spodnie i bokserki, zaraz po tym on pozbywa sie reszty moich ubran. Zdejmuje mu koszulke i podziwiam widok jego pieknych miesni. Brad siega do lezacych na podlodze spodni i wyciąga prezerwatywe z portfela. Zalozyl ja a ja udawalam ze nie patrze. Od razu przyciągnal mnie do siebie, wplatając palce w moje włosy i przyciskając usta do moich warg. Gdy opuscil mnie na siebie, obydwoje wzdychamy. Zaczelam natuchmiast zakreślac koła swoimi biodrami chcac i mu sprawic przyjemnosc.
- Mmhmm... - jęczy.
Odczytuję to jako znak, by przyspieszyć tempo. Ręce chlopaka spoczywają na moich plecach i przyciąga mnie blisko siebie tak, że nasze klatki piersiowe się stykają. Gdy unoszę biodra, w odpowiedzi porusza swoimi. Uczucie to jest nie do opisania; ledwo mogę oddychać, gdy oboje poruszamy się coraz szybciej.
- Mów do mnie, Jade – błaga, wiedząc, że będe nieśmiała, ale zaraz wszedl we mnie wystarczająco ostro bym nabrala odwagi.
- Okej... - dysze, a on poruszam się coraz szybciej.
- Bradley – czuje jak moj głos drży, probuje się uspokoić. Brad nakręca mnie jeszcze bardziej.
Nacisk zaczyna budować się w moim brzuchu.
- Tak mi z tobą dobrze – zdobywam się na odwagę.
-Kurwa...-jeknal.
- Już skomlesz, a jeszcze nawet nie zdążyłam nic powiedzieć – zasmialam sie.
Moje ciało dygocze i sztywnieje. Oboje dyszymy glosno. Kilka pchniec i czuje jak Brad tez dochodzi.
Pukanie do drzwi sprowadza nas obydwoje na ziemię, z naszego stanu po orgazmie. Pewnie Viktoria wrocila wczesniej po maluszka. Szybko chwycilam za swoją bluzkę, która leżala na ziemi i zaczelam sie ubierac. Bradley tez.
- Proszę chwilę poczekać – wołam w stronę drzwi, a pukanie ustaje. Brad zapala świeczkę zapachową i zaczyna układać ozdobne poduszki na naszej kanapie.
- O co chodzi z tą świeczką? - pytam go.
Zmierzam w stronę drzwi wejściowych.
- Czuć seks w powietrzu – mówi szeptem, pomimo faktu, że nikt nie może nas usłyszeć. Ten chlopak nigdy nie przestanie mnie zaskakiwac.

sobota, 29 marca 2014

The way back home #5

Dni mijały bardzo szybko. Byłam szczęśliwa chociaż ciągle coś musiało mnie dręczyc. Mieszkałam u Bradleya. Czułam sie z tym zle bo nie chcialam zeby mnie utrzymywal. Dobrze dogadywalam sie z jego rodzina i z czasem stala mi sie rownie bliska jak moja.
Zblizaly sie swieta. Wielkanoc to nie jest to co kocham ale przynajmniej byl tydzien wolny od szkoly. Nie rozmawialismy jeszcze o tym jak je spedzimy ale chcialam go przekonac aby pojsc na swiateczny obiad do moich rodzicow.
*tydzien pozniej*
-Jade, spoznimy sie!-wolal Brad. Podkrecilam ostatnie pasmo wlosow i po godzinie wyszlam z lazienki. Zrobilam delikatny makijaz i zalozylam zwiewna sukienke w stokrotki.
DING DONG
-Jade, kochanie. Tesknilismy.-stalismy z Bradleyem u drzwi moich rodzicow, gdy mama otworzyla i szybko mnie przytulila. Stesknilam sie za nia i tata.
-Witaj Jame...-zaczela lecz zorientowala sie ze to nie James ze mna przyszedl. Zapomnialam ja uprzedzic ze teraz jestem z kims innym. Widzialam zlosc w oczach Bradleya gdy tylko uslyszal imie mojego bylego chlopaka. Byl zazdrosny i to bardzo. W pewnym sensie mialam z tego satysfakcję,  ze jestem dla niego wazna. Nie chce go starcic. Nigdy.
Obiad mijal w strasznie wolnym tempie. Przy zyciu utrzymywaly mnie chyba te dwie lampki niskoprocentowego wina ktore wypilismy na poczatek. Ciotki i wujkowie rozmawiali ze soba. Rodzice próbowali nawiazac jakis temat ale na prozno. Bylo zupelnie inaczej niz z Jamesam ktory byl raczej dusza towarzystwa. Rodzice go uwielbiali a tymczasem przyprowadzilam do domu zupelnie obca osobe. Cokolwiek.
-Chodzmy.-Bradley szepnal mi do ucha starając się aby nikt tego nie zauważył.
-Ale wszyscy...-jeknelam. Nie odpowiedzial. Zamiast tego wzial mnie za reke i prowadzil mnie przez pokoj z dala od gosci.
-Cos nie tak ?-pytam, kiedy zamyka drzwi od sypialni na klucz.
-Pragne cie-mowi mrocznie po czym sciaga swoja marynarke . Oh
Podszedl do mnie i lapie mnie za nadgrarstki, podnoszac je nastepnie nad moja glowe. Chwytam go za kołnierz a on przyciska swoje biodra do moich,  juz odczuwam jego twardosc. Kiedy przywiera do mnie ustami jego cieply jezyk bladzi po mojej dolnej wardze. W przeciagu kilku sekund siega do portfela po foliowa paczuszke.
-Dobrze byloby gdybys przeniosla sie na pigulki. Chce cie naprawde poczuc.-zasmial sie swoim ochryplym glosem. Sprawia ze moje cialo pragnie go jeszcze bardziej. Slysze jak rozpina rozporek gdzie po chwili wydaje z siebie jek kiedy siegam w dol i sciagam jego spodnie wraz z bokserkami w dol. Dlonie Bradleya laduja na brzegu mojej sukienki a nastepnie zaczepia swoje dlugie palce o moje majtki by je zsunac. Przyciska swoje wargi do mojej szyi. Sciska moje biodra lekko cichoczac a nastepnie podnosi mnie do gory zebym mogla owinac swoje nogi wokol jego talii. Rekoma siega po moja sukienke ktora po chwili cichutko laduje na podlodze. Plecami jestem oparta o framuge drzwi a Brad zaczyna kierowac mna w gore i w dol. Jest zgoraczkowany, zdesperowany i musze przyznac ze nigdy wczesniej chyba go takiego nie widzialam. Za kazdym razem zachowuje sie inaczej vo czyni nasze relacje jeszcze bardziej wyjątkowymi.
-Pocaluj mnie.-prosi. Wslizguje swoj jezyk miedzy jego wargi. Robie co w mojej mocy by go pocalowac kiedy wchodzi i wychodzi ze mnie w szybszym tempie. Nasze ciala szybko sie poruszaja jednak pocalunek wydaje sie byc wolny i intymny.
-Nigdy nie bede mial cie dosc Jade. Kocham cie-mowi mi w usta, a ja wstrzymuje oddech i sapie kiedy te uczucie rosnie u dolu mojego brzucha. Bradley uwalnia z siebie szereg cichych pomrokow, gdy oboje szczytujemy.
Te swieta napewno zapamietam na bardzo dlugo.
CDN.

wtorek, 4 marca 2014

Lose my mind #4

Obudzilam sie wtulona w chlopaka moich marzen. Jego cieple rece byly owiniete na mojej talii. Nie chcialam przerywac tego momentu. Chwila... czy on mi wczoraj powiedzial ze mnie kocha? Momentalnie zrobilo mi sie cieplo w srodku a stado motyli latalo w moim brzuchu. Po dzisiejszej nocy wiedzialam juz na pewno ze czuje to samo. Kocham go i nie wyobrazam sobie jego braku w moim zyciu. Wyciagnelam reke z pod przytulnej poscieli i siegnelam po lezacy obok telefon. 12 polaczen nieodebranych i 9 wiadomosci. Wszystko od Jamesa. Napewno odchodzil od zmyslow gdzie bylam cala noc. Szybko napisalam mu sms ze bylam u "kolezanki" i wyszlam z sypialni Bradleya w poszukiwaniu lazienki. Otworzylam pierwsze drzwi z brzegu i od razu moje zrenice tozszerzyly sie od widoku pieknego pomieszczenia. Lazienka byla takich samych rozmiarow jak moj z pozoru duzy salon. Wszystko bylo idealnie urzadzone. Odkrecilam wode i weszlam pod prysznic. Nagle drzwiczki sie otworzyly sie i zobaczylam Bradleya w calej okazalosci. 
-Prysznic beze mnie?-zasmial sie i wszedl do srodka. Z calych sil staralam sie nie patrzec w dol i nie dac po dobie poznac mojego zawstydzenia.
-Nie musisz sie mnie wstydzic.-przejzal mnie.
-Dlaczego ty mnie tak dobrze znasz?-zasmialam sie
-Bo jestes moja.-przysunal sie do mnie i wzial do reki zel ktory powoli wcieral w moje cialo. Badal kazdy centymetr mojej nagiej skory.-Tylko moja.-dodal. Minela pewnie godzina nim wyszlismy z pod prysznica. Chlopak dal mi swoja koszulke i spodnie dresowe zebym mogla sie ubrac w cos swierzego. Czulam sie idealnie w jego rzeczach. Nie moglam nasycic sie jego zapachem. Bradley zrobil mi kawe a moj telefon znowu zaczal dzwonic. James.
-Odbierz.-Brad wyrwal mnie z zamyslen
-Lepiej nie. Nie wiem co mu powiedziec.
-Powiedz mu prawde, ze to koniec.
-Nie chce go uprazic. Nie moge tego tak zakonczyc z dnia na dzien. To nie takie proste. Nie dla mnie.
-A moze chodzi o cos innego?-prychnal. Wyczowam klutnie.
-Uspokoj sie, o nic nie chodzi.
-Powiedz prawde! Poprostu nigdy nie chcialas sie z nim rozstac a ja bylem tylko taka "jednorazowa przygoda". Wykorzystalas mnie Jade. Bawisz sie moimi uczuciami.-krzyczal
-Bradley to nie tak! Przestan.
-Wynos sie!
-Co?!-nie moglam uwierzyc w to co slysze
-Wyjdz.-odwrocil sie do mnie plecami a ja czulam jak z moich oczu wylewa sie potok lez. Zabralam moje rzeczy z sypialni i z trzaskiem drzwi wybieglam z domu. 
~Pol godziny pozniej~
-Nie placz. Powiedz mi co sie stalo.-James pocieszal mnie jednoczesnie wycierajac mi lzy z policzka.
-To nic takiego. Poklucilam sie z kolezanka.-znowu go oklamalam. Jestem okropna. James pocalowal mnie w policzek i zaraz w usta. Niechcac oddalam pocalunek a on przeniosl swoje rece na moje biodra. Wyobrazalam sobie Bradleya na jego miejscu. Poszlismy do sypialni ciagle sie calujac. James polozyl mnie na lozku i zaczal sciagac mi bluzke. Bluzke Bradleya. Co ja robie? Musze w koncu to przerwac.
-Przestan.-jeknelam. James zdziwiony odsunal sie ode mnie i usiadl obok na lozku. Nie moglam znalesc odpowiednich slow. Mialam metlig w glowie.
-To koniec. Przepraszam.-rzucilam i wybieglam z mieszkania. Chcialam jak najszybciej znalesc sie przy Bradleyu. Tam gdzie moje miejsce.

czwartek, 27 lutego 2014

I'm bound to you and do you know? #3

CZESC II
Siedzieliśmy na kocu zajadając się Cookie Dough i innymi przysmakami przygotowanymi przez Bradleya. Umówiliśmy się po szkole a on zrobił dla nas mały piknik niedaleko. To było słodkie. Nie znałam go z tej strony... no w sumie to mało co go znałam.
-Może zagramy w pytania?-zaśmiałam się.
-Okej. Ja zaczynam-widać było że był dość podekscytowany moim pomysłem.-Ymm.. Czego słuchasz?
-The Vamps-odpowiedziałam z szerokim uśmiechem
-Nie znam-zaśmiał się
-Moja kolej. Masz rodzeństwo?
-Tak. Siostre... To może przejdziemy teraz do ciekawszych pytań?-na jego twarz wkradł się chytry uśmieszek. Wiedziałam jakiej kategorii pytań mam się spodziewać.
-Ilu miałaś chłopaków?-zpuściłam głowę unikając jego wzroku. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moim pierwszym chłopakaiem jest James.
-Jak chcesz nie musisz odpowiadać-złapał mnie za podbródek i uniusł do góry żeby nasze spojrzenia się spotkały. 
-Nieee... Miałam ymm to znaczy mam jednego chłopaka.-wydukałam nieśmiało
-Oh. Nie będę wnikać. Ale domyślam się.-zaśmiał się.
-Nie ma się z czego śmiać.-palnęłam ale gdy słowa opuściły moje gardło troche ich żałowałam.
-Napewno jesteś zbyt wybredna.-tycnął mnie lekko w bok
-Poprostu jestem brzydka.-wypaliłam speszona
-Nie prawda. Jesteś piękna.-w jednym momęcie jego chumor sie totalnie zmienił. Zrobił się całkiem poważny. W odpowiedzi kiwnęłam głową na "nie" i chciałam zmienić temat gdy Bradley zaczął mnie łaskotać i spierać się ze mną. Nie chciałam dalej w to brnąć tym bardziej że brakowało mi tchu ze śmiechu. Cała sytłacja szybko sie przemieniła i zaraz chłopak leżał pochylony nade mną. Ręce miał usadowione po obu stronach mojej głowy. Czułam jak jego bursztynowe oczy wypalają we mnie dziurę. W końcu jeszcze bardziej zmniejszył między nami odległość i poczułam usta Bradleya na moim policzku. Przejeżdżały w stronę moich ust, aż złożyły na nich pocałunek. Nie odrywał się. Oddałam pocałunek i za chwilę do zabawy włączyły się nasze języki poruszając się w idealnej synchronizacji. Bradley oparł jeszcze bardziej swoje ciało o moje i mogłam wyczuć narastające podniecenie w jego spodniach. Moje ręce powędrowały w jego loki, ciągnąc je w każda możliwą stronę. Nie mogłam się oprzeć. Zaczął się o mnie ocierać. Jęknęłam w kontakcie. 
-Bbbbradley. Nie możemy tego robić... Nie tutaj.-wyszeptałam mu do ucha.
-Masz rację. Chodź.-podniusł się i chwycił mnie za rękę. Pobiegliśmy w stronę samochodu by zaraz znaleść się pod jakimś domem. Brad otworzył mi drzwi od samochodu i zaczął szukać kluczy do budynku. Cicho obserwowałam jego ruchy. Domyślałam się, że to był jego dom. Trochę się obawiałam celu naszej przejażdżki. Czy na pewno jestem na to gotowa...?
Pod wpływem klucza drzwi się uchyliły i dostrzegłam dobrze urządzone, przestronne pomieszczenie.
Zamknął drzwi i stanął naprzeciw mnie. Obserwowałam jego dalsze ruchy. Podszedł bliżej i ponownie wpił sie w moje usta. Ciągle mnie całując zaczął mnie prowadzić jak mniemam do sypialni. Oddałam mu się i nie sprzeciwiałam. Weszliśmy do pokoju i moje oczy rzuciły się na duże łóżko po środku. 
Poczułam nacisk erekcji na udzie.  Zaczął zmysłowo dotykać mojej piersi, a mój oddech uwiązł się w gardle.   Zdjął mi bluzkę i zaczął ssać moją skórę.  

-  Mmm. - Bradley mruczał,  zamykając oczy. Ściskał coraz mocniej mój tyłek, co rozbudzało we mnie jakieś dziwne pożądanie.  Musnęłam dłonią jego twarde zgrubienie, które nagle urosło.  Złożyłam delikatny pocałunek na jego idealnej klatce piersiowej

-Kurwa. - Zaklął, przed popchnięciem mnie znów na plecy. - Cholera, co ty ze mną robisz? -  Zapytał retorycznie. Zaczął prowadzić czułe pocałunki przez mój dekolt. Pracował nad drogą od szyi do ust. Niepewnie pocałowałam jego wargę.  
- Skarbie,  jest w porządku. -  Zapewnił mnie przed powrotem do pocałunki, górując nade mną.  Przeniosłam ręcę na plecy Bradleya, delikatnie je drapiąc. Zadrżałam, kiedy potarł o mnie swoim kroczem. Mruknęłam w jego usta.  Chciałam coś powiedzieć, ale byłam zbyt zdenerwowana. Czekałam, aż przejmie inicjatywę.  Obsypał mnie milionem pieszczot.  Zaplątałam palce w jego rozwichrzone włosy. 
 - Chcę ciebie. Teraz-  Wyszeptał.  Zamknęliśmy szczelnie nasze usta, co było jednocześnie odpowiedzią na jego słowa. Chciałam go tak samo jak on chciał mnie. Był tak delikatny ze wszystkim, co robił a zarazem dziki i impulsywny. Nagle jego palec był głęboko we mnie, głębiej niż kiedy byliśmy w kinie, na co poczułam lekki dyskomfort. . Odsunął się  kawałek.- Czy na pewno chcesz to zrobić skarbie? - Spytał , dotykając mojego policzka . Skinęłam głową, najbardziej pewna. Znów zaczął sadzić pocałunki na mojej skórze, on był do tego stworzony. Chwyciłam jego ramię, przygotowując się na ból. Wtopił się we mnie, na co ja mocniej zacieśniłam uścisk.  To był dopiero mój drugi raz więc nie bylam do tego przyzwyczajona. Z każdym uderzeniem, czułam jak moja ból ucieka, a jego miejsce zastępuje przyjemność. Był tak głęboko we mnie, że nie wiem, czy mogę wziąć więcej . Dyszał. To była największa przyjemność widzieć, jak traci głowę na moim punkcie. Z każdą sekundą zaczęłam odczuwać co raz większe iskry zadowolenia. Masował moje ciało, całując niedbale. Poruszałam biodrami trochę szybciej. Podniósł moje udo wyżej, by wejść głębiej.  Niesamowity orgazm pulsował nam w żyłach. Opadł obok mnie na łóżku. Ułożyłam twarz w zgięciu jego szyi.  Dał mi delikatny pocałunek. zanim powoli objął moje ramie 

- Kocham cię...- wyszeptał.

I'm bound to you and do you know? #3

piosenka
Biegnę. Ciemość do okoła. Znowu ten sam sen. Podchodzę do drzewa a tam jakby z nikąd pojawia się ławka na której siedzi On. Podchodzę bliżej niego a gdy mnie dostrzega wstaje. Odległość między naszymi ciałami zmniejsza się co raz bardziej. Nasze spragnione wargi stykają się jakby w oczekiwaniu na to co ma nastać. W końcu nasze usta łączą się w namiętnym pocałunku, a ręce badają nasze ciała. Nagle ktoś odpycha go ode mnie. Nie widze kto. Bradley pada na ziemię. Podchodzę do niego przerażona i sprawdzam czy wszystko w porządku. Gdy światło księżyca oświetla jego twarz dostrzegam krwawiącą ranę na jego policzku i wyciekającą z jego nosa dróżkę krwi. Po chwili wszystko zaczyna się rozpływać w gęstej mgle. 
-Nie!-obudziłam się z krzykiem. Ten sen był inny niż dotychczasowe. Naszczęście nie obudziłam Jamesa, który leżał obok głośno oddychając. Nie chciałam go budzić, więc delikatnie uniosłam kołdrę i wyśliznęłam się spod niej idąc do łazienki. Prysznic. Tego potrzebowałam. Po powrocie z wesela byłam zbyt zmęczona żeby o tym mysleć. Woda wolno spływała po moim ciele, a mi przypomniały się chwile ze spotkania z Bradleyem. Nie moge uwierzyć, że do tego doszło, ale czuję jakbyśmy się znali o wiele dłużej i nie było w tym nic złego. Od pierwszego spojrzenia... pierwszego snu czuję jakbyśmy byli dla siebie stworzeni. Po szybkim prysznicu ubrałam się i poszłam zrobić jakieś śniadanie dla mnie i Jamesa. Kroiłam pieczywo gdy poczułam jego ręce oplatające mnie w talii.
-Hej kochanie.
-Hej.-odpowiedziałam z delikatnym uśmiechem. Miałam ochotę zrzucić jego ręce ze mnie ale nie chciałam się zachowywać jeszcze dziwniej. Ostatnio czułam się nie swojo gdy mnie dotykał, tak jakby moje ciało należało już do kogoś innego...
Zjedliśmy śniadanie i James odwiózł mnie do szkoły. Zajęłam miejsce w ławce i po krótkiej rozmowie z koleżanką zajęłam się lekkcją. Obejżałam się krótko za siebie i zobaczyłam, że nie ma Bradleya. Zapisałam notatkę, którą podyktowała nauczycielka i nagle drzwi do klasy się otworzyły.
-Przepraszam za spóźnienie.-rzucił Bradley i szybko zajął miejsce. Wyglądał jakoś nie swojo ale nawet nie mogłam się mu bliżej przyjrzeć. Lekcja minęła dość szybko. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam potrzebne książki. Starałam się wypatrzeć Bradleya. W końcu zauważyłam go stojącego gdzieś na końcu korytarza.
-Unikasz mnie?-podeszłam.
-Ymm. Nie. Jasne, że nie.-odpowiedział. Zachowywał się dziwnie. Miał spuszczoną głowę.
-Dobra rozumiem.-było mi przykro, że nawet na mnie nie spojrzał. Odwróciłam się na pięcie i chciałam odejść.
-Jade, poczekaj!-zawołał. Odwróciłam się do niego i zauważyłam to co było przyczyną jego zachowania. Na policzku miał bliznę... dokładnie taką jak w śnie. Nie... to chyba sie nie dzieje na prawde. Moje oczy ze zdziwienia rozszerzyły się jeszcze bardziej.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-jęknęłam dotykając jego policzek.
-Nie chciałem cie martwić. Sam nie wiem co się dzieje. Rano poprostu się z tym obudziłem.
*zadzwonił dzwonek*
-Musze isc.-powiedzialam
-Tak. Ja tez. Moze spotkamy sie po szkole?-spytal niewinnie
-Jasne, czemu nie.-usmiechnelam sie lekko i razem poszlismy na lekcje.


KONIEC CZESCI I

Party time #2

We're not going home tonight 
Wake up when the stars areshining 
We'll do it all, we'll do it all, 
We'll do it again 


Rano obudził mnie sms od mamy.
"Ciocia Angie wychodzi za maz za Johna. Jestesmy zaproszeni. W ta sobote slub"
Tak wiec za dwa dni mialam jechac z rodzicami na wesele cioci. W sumie to sie cieszylam, ale nie mialam sie w co ubrac... tak wiec juz tego samego dnia zaciagnelam mojego chlopaka do centrum handlowego. 
-A ty w co sie ubierasz?-spytalam
-Ja?-dopytywal zdziwiony
-To chyba oczywiste ze jedziesz ze mna-zasmialam sie na co James odpowiedzial mi tym samym. Po dwoch godzinach kupilam juz buty i sukienke. Jak dla mnie nie bylo to jakis szczyt marzen ale wedlug Jamesa wygladalam w tym "zajebiscie". Pewnie dlatego ze sukienka podkreslala moj dekold i znacznie odkrywala nogi. 

dwa dni pozniej~
-Tam jest wolne miejsce.-wskazalam reka ciagnac Jamesa za soba. Widzialam ze dobrze sie bawil. Zawsze lubil troche poimprezowac... w przeciwnosci do mnie. Jestem raczej domownikiem, ale nie przeszkadza mi to. Siedzielismy rozmawiajac i zajadajac sie weselnym jedzeniem. Bylo jeszcze dosc wczesnie ale widac bylo ze niektorzy goscie juz przedobrzyli z alkoholem. Z reszta moj towarzysz tez sobie nie zalowal. 
-Za godzine prosimy wszystkich gosci o przejscie do sali obok. Zapraszamy na krotki seans dotyczacy pary mlodej.-odezwal sie glos z mikrofonu. Nie krecilo mnie jakies ogladanie zdjec i tym podobne cioci i Johna. Tak w sumie to slabo ich znalam. 
-Zaraz wroce. Ide do lazienki.-szepnelam do Jamesa. Kiwnal lekko glowa i usmiechnal sie. Przeciskalam sie przez tlum gosci i w koncu wtrafilam do lazienki. Serio tu bylo z jakies 200 osob. Oparlam sie o umywalke i lekko zwilzylam dlonie zimna woda. Cieszylam sie ze nikogo tu nie bylo. Mialam juz troche dosc tej imprezy. Pozatym tutaj bylo strasznie goraco. Nagle ktos szybkim ruchem popchnal mnie na sciane. Za nim zorientowalam sie kto to nieznajomy wpil sie w moje usta. Tesknilam za tym. Tesknilam za nim. Bradley.
-Co tu robisz?-wydukalam pomiedzy pocalunkami
-John to moj znajomy.-powiedzial a jego rece bladzily po mojej talii. Zaczal calowac moja szyje i zciskac moje posladki. W koncu oderwal sie ode mnie i zmierzyl wzrokiem.
-Pieknie wygladasz.
-Dziekuje. Ty tez.-jeknelam. On oczywiscie, jak to na wesele przypada, byl ubrany w czarny garnitur, ktory idealnie do niego pasowal i podkreslal jego sylwetke. Chociaz na pewno bez niego wygladal by lepiej. Ugh... nie powinnam myslec o nim w ten sposob. To nie wlasciwe. Mam chlopaka.
-Ymm. Musze isc. James na mnie czeka.-palnelam
-Do zobaczenia skarbie.-puscil do mnie oczko. Wyszlam z lazienki i doslownie czulam jego spojrzenie na moich biodrach, ktore idac mimowolnie sie poruszaly we wlasnym rytmie. Okazalo sie ze ludzie zaczeli juz sie zbierac w "sali kinowej" wiec ja i James tez poszlismy zajac miejsca. Usiedlismy w ostatnim rzedzie. Obok mnie bylo naszczescie wolne miejsce wiec nie musialam sie krepowac i zsunelam szpilki z obolalych juz stop. Swiatlo przygaslo a ja zauwazylam mojego chlopaka ze snow. Rozmawial z panem mlodym i rozgladal sie za wolnym miejscem. Spojrzal na mnie i chytry usmieszek wkradl sie na jego twarz. Oczywiscie tylko obok mnie bylo wolne miejsce. James. Ja. Bradley. Siedzacy obok siebie. To bedzie ciekawe. Mam nadzieje ze James sie nie domysli ze sie znamy...
Bradley podszedl i zajal miejsce nie zerkajac nawet w nasza strone. Uff. Po chwili swiatlo zgaslo calkowicie. Seans byl nuuudny, ale gosvie ogladali to z zafascynowaniem... nawet James. Wszystko pewnie przez, albo dzieki, alkoholowi. Nagle poczułam gładką dłoń umieszczoną na moim udzie. Moje oczy sunęły po dłoni aż do twarzy. Jego oczy były wpatrzone w ekran, lecz jego dłoń pocierała moje udo jakby było czymś cennym. Nie chciałam tego, lecz moje nogi zachowywały się jakby miały własny umysł. Zaczęły się lekko otwierać, co wystarczyło, aby lekko przesunął rękę i dotarłby do mojego czulego punktu. 
- Świetny film, prawda? - Bradley zapytał patrząc na mnie ze swoim niesławnym uśmieszkiem. Skinęłam z uśmiechem ponownie patrząc na ekran. Bez ostrzeżenia jego ręka znalazła się naprzeciwko mojej kobiecosci. Czułam jak moja skóra nagrzewa się od samej myśli o nim dotykającym mnie. Jego palec znalazł się na mojej bieliźnie. Przygryzłam mocno wargę, gdy jego palec delikatnie wcierał się we mnie. To było dziwne jak on mógł sprawiać, że czułam się tak. Wystarczy zwykły dotyk, aby zaprowadzić mnie do szaleństwa. 
- Kurwa- jęknął do mojego ucha skubiąc je trochę, co wywołało większe dreszcze na moim ciele. Wrócił do swojej poprzedniej pozycji. 
Moje oczy przymknęły się, gdy on powoli wsunął we mnie palce. Moje myśli o nim we mnie zaczęły płynąć w mojej głowie i nie mogłam się powstrzymać, ale mały jęk opuścił moje usta. Ale nie martwiłam się o to. Film był głośny a my byliśmy jedynymi w górnym rzędzie. Plus Jamesl był zbyt zajęty filmem by zauważyć, że jakis koles robi mi palcówkę. 
-Shh - Bradley powiedział powoli przysuwając swój wolny palec do ust, których tak bardzo chciałam spróbować. Przygryzłam moją wargę jeszcze bardziej kiwając głową nie będąc w stanie mówić. Nie chciałam dać mu do zrozumienia, że sprawia, że czuję się tak dobrze. Jego palec poruszył się we mnie przed okręceniem się uderzając w mój czuly punkt.. Dyszałam, podczas gdy moje oczy były zamknięte. Pobudzenie przebiegło przeze mnie bardzo silnie. Ruszyłam moimi biodrami a on zatrzymał się, podczas gdy jego palce wyszły ze mnie i powędrowały do jego ust. Patrzyłam uważnie jak oblizal palce jakby nie jadł przez kilka dni. To także seksowny wizerunek. To było tak seksowne, że nie mogłam się nacieszyć. 
-Film już się kończy - szepnął cmokając szybko moje czoło.

piątek, 21 lutego 2014

Reality #1

Dzien jak co dzien wyszlam do szkoly. Pod blokiem czekal na mnie James. Podeszlam do niego i pocalowalam w policzek na przywitanie.
-Czesc slonce. Gotowa na lekcje?-zasmial sie. Kiwnelam glowa i chwile pozniej jechalismy juz do szkoly. Droga minela nam w ciszy. Zwykle nie obeszlo sie bez smiechow i opowiadan ale ostatnio jest inaczej. Czuje ze sie oddalamy. Jakies 15 minut pozniej samochod zaparkowal tuz pod szkolnym podjazdem. Wysiadlam i zaczelam powoli kierowac sie w strone wejscia gdy ktos mnie zlapal za ramie. James.
-Sluchaj Jade... porozmawiamy?-zapytal.
-Tak, jasne.
-Mam wrazenie ze od jakiegos miesiaca jestes nieobecna. Jak jestes nieszczesliwa w naszym zwiazku to wiesz ze mozesz mi o tym powiedziec. Kocham cie.-widzialam jego zdenerwowanie.
-Nie... wszystko jest okej. Naprawde. Ja tez ciebie kocham.-probowalam go uspokoic. No bo niby co mialam mu powiedziec?! Ze od jakiegos czasu sni mi sie chlopak o ktorym nie moge przestac myslec? Ciagle go widze. Za kazdym razem gdy zamykam oczy widze jego twarz i czuje cieple pocalunki na moim ciele. Nawet nie znam jego imienia. Nic nie moge na to poradzic, bo nie moge zapanowac nad moimi snami...
Lekcja historii jak zwykle dluzyla sie niemiłosiernie. Profesor wyjasmial nam zagadnienia zwiazane z druga woja swiatowa. Nagle do sali wbiegla nieco zdyszana wychowawczyni. Szepnela cos na ucho do nauczyciela i wyszla tak szybko jak sie tu pojawila. Wszyscy ze zdziwieniem obserwowali ta sytuację. Historyk zanotowal cos w dzienniku i zaraz zwrocil sie do klasy.
-Wlasnie okazalo sie ze bedziecie miec nowego kolege. Przyjechal z daleka. Z Birmingham w UK. Mam nadzieje ze przyjmniecie go cieplo.-skonczyl swoja "wypowiedz" i do klasy weszla wychowawczyni prowadzac za soba nowego ucznia. Bylam ciekawa jak wyglada. Siedzialam na poczatku wiec musialam sie odwrocic i zerkac przez innych rzeby muc go zobaczyc. Wkoncu podszedl blizej i dostrzeglam go w calosci. To byl ON. Chlopak z moich snow. Ten przez ktorego ostatnio moje zycie wywrocilo sie do gory nogami. Nie moge uwierzyc w to ze w koncu go spodkalam... w rzeczywistości. Stanal przy biurku nauczyciela podajac mu jakas kartke. Prawdopodobnie jakies swoje dane. Obserwowalam kazdy jego ruch. Dzielil nas doslownie metr. Siedzialam na pierwszej lawce. Moglam poczuc zapach jego perfum. Dobrze mi juz znany. Byl taki sam jak we snie, kazdy jego detal.
-Moze sie nam przedstawisz?-zaczal nauczyciel zerkajac w jego strone.
-Jestem Bradley. Wczoraj sie tu przeprowadzilem.-czulam jego spojrzenie na sobie, ale udawalam ze robie cos na telefonie probujac nie dac po sobie poznac zdenerwowania. Co jesli on tez mnie kojarzy... nieee to raczej nie mozliwe. Zaczynam swirowac.
-Zajmij wolne miejsce.-nakazal nauczyciel wskazujac na ostatnia lawke. Przelamalam sie I spojrzlam na niego. Nasze spojrzenia momentalnie sie spotkaly. Poczulam jak wszystkie miesnie mi sie napinaja. Bradley przygryzl warge przyprawiajac mnie o dreszcze. Skierowal sie na swoje miejsce I tak minela cala lekcja.. myslac o jego slodkich wargach.
-Hej.-stalam przy mojej szafce gdy za plecami uslyszalam ten glos. Momentalnie zie odwrocilam i napotkalam jego glebokie spojrzenie.
-Heej.-jeknelam.
-Jestem Brad.-powiedzial podajac min reke.
-Jade. Milo mi cie poznac.-zlapalam lekko jego dlon i na sam jego dotyk znowu przeszly mnie dreszcze.
-To moze sie wydawac glupie... ale snilas mi sie.-o moj Boze. Wiec to prawda. Oboje mielismy ten sam sen. To takie dziwne i zarazem magiczne, ze az nie do uwierzenia.
-Nie wiem co powiedziec...-probowalam dobrac slowa ale tylko tyle z siebie wydusilam.
-Nic nie mow. Nie powinienem ci tego mowic. Prze...-powiedzial gdy mu przerwalam. "Ty tez mi sie sniles." Zapanowala cisza. Bradley zlapal mnie za reke i pociagnal w strone pustej sali. Usiedlismy na podlodze bo lawki chwilowo byly przeniesione do innej. Moglismy tu spokojnie porozmawiac bez strachu o to ze ktos nas podslucha i uzna za totalnych posrancow.
-Opowiedz mi.-powiedzial.
-Umm. Zawsze jest to samo. Wiec zaczyna sie od tego ze jestem w lesie...
-Potem cie zauwazam i podchodzimy blizej-przerwal mi. Skninelam glowa.
-Potem sie urywa.-sklamalam. Nie chcialam mu mowic o pocalunku.
-W moim jest jeszcze dalsza czesc.-udawalam zdziwiona slyszac jego slowa
-Jaka?- złapał mój podbródek w dwa palce i zbliżył się, na tyle, że czułam jego oddech na swoich ustach. Chciałam poczuć jego usta na swoich. Nie myślałam wtedy trzeźwo.
-Zrealizujmy ją. – szepnal i przysunal swoją głowę, tak, że jego wargi delikatnie dotykały moje.Oddawałam delikatne pocałunki, które po chwili przeradzały się w bardzo namiętne. To bylo takie niesamowite poczuc go tak naprawde. Dalej siedzieliśmy na podłodze, więc usiadłam na nim okrakiem, a on przeniósł dłonie na moje pośladki, masując je. Jęknęłam mu w usta i czułam, że uśmiecha się przez pocałunek. Oderwałam się od niego na chwilę, by zaczerpnąć powietrza, po czym znów wpiłam się w jego pełne usta. Polizał moją dolną wargę, chcąc dostać dostęp do mojej buzi. Bez zastanowienia dałam mu dostęp i po chwili czułam jak jego język muska moje podniebienie, bardzo delikatnie, tak jakby nie chciał mnie skrzywdzić. Cicho jęczałam mu w usta i poczułam jego wypukłość, która zaczynała się o mnie ocierać. Jęknęłam głośno jego imię, a on oderwał się ode mnie, by zaczerpnąć powietrza, nie przestając się pode mną ruszać.
-Chyba nie powinnam. – szepnęłam ciężko, na co on się delikatnie uśmiechnął i przestał się poruszać, lecz moje ciało nie umiało przestać się zatrzymać.Zaśmiał się cicho i kontynuował swoją wcześniejszą czynność. Czułam jego ciężki oddech na swojej szyi, na której po chwili czułam również jego spragnione usta. Muskał moją skórę językiem, co chwilę kąsając ją lekko zębami, co podniecało mnie jeszcze bardziej.
-Naprawdę chcesz, żebym przestał? – wydyszał mi w szyję.
-Nnnie. – wywróciłam oczami z przyjemności.Pieścił moje pośladki dłońmi, a ja poczułam się jak w niebie, czując jak jego głowa opada na moje ramię. Wiedziałam, że również poczuł doznania, jak ja. Wiem ze nie powinnismy tego robic, ale to wydawalo sie takie właściwe. Zdradzialm Jamesa. Zepsulam nasz zwiazek. Bradley zauwazul moje przygnebienie i zaczal mnie pocieszac.
–To pozostanie naszą tajemnicą. Nikt się o tym nie dowie. – mruknął mi od ucha, a ja spojrzałam mu w oczy.
-Na pewno? –spytałam z nadzieją.
-Obiecuję. –uśmiechnął się łagodnie i musnął moje usta delikatnie. Zeszłam z kolan Bradleya i nerwowo poprawiłam koszulkę i włosy. Miałam swoją  małą, słodką tajemnicę z chłopakiem z moich snów. No małą może nie, ale na pewno slodka.

czwartek, 20 lutego 2014

Prologue #0

Biegnę... ciemność dookoła. Gdzie ja jestem? Zmęczona padam z sił na zimną ziemię. Czuje jak kolki wbijają mi się w dłonie ale jestem zbyt słaba by choć siedzieć bez podpierania się. Powoli mój szybki oddech wraca do normy. Chodzę po lesie próbując znaleźć drogę do domu ale czuje jakbym chodziła w kółko. Nie wiem nawet jak długo to trwa. Nagle zobaczyłam ciemną sylwetkę w oddali. Bałam sie podejść bliżej ale to moje jedyne wyjcie. Zachowałam bezpieczną odległość i przyglądałam się nieznajomemu. Światło księżyca oświetlało mu twarz. Piwne oczy wpadające w odcienie bursztynu i delikatnie skręcone brązowe włosy dodawały mu uroku. Był idealny. Mogłabym sie na niego patrzeć w nieskończoność.
-Przyglądasz mi się..-powiedział swoim lekko chrypkim głosem.
-Ja? yyy nie.-jęknęłam.
-Myślisz, że cię nie zauważyłem?-zapytał retorycznie i podszedł bliżej mnie. Dzieliły nas dosłownie centymetry. Zerknął na moje usta i już wiedziałam co chce zrobić. Ja też tego chciałam. Po chwili nasze wargi złączyły się tworząc jedność. Poczułam jak jego ręka łapie moją talie a  zaraz zsuwa się  coraz niżej aż w końcu zciska lekko mój pośladek. Jęknęłam na to doznanie, a on skorzystał z okazji i pogłębił pocałunek. Nasze języki idealnie się zsynchronizowały. Chłopak zaczął subtelnie pchać mnie w tył po czym poczułam jak moje plecy dotykają drzewa. Naparł na mnie jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robię ale to wydawało się takie właściwe...
-Jade! Obudź się.-usłyszałam nagle. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Jamesa. Oh. Znowu ten sen.  Nie rozumiem dlaczego to się dzieje. Jestem szczęśliwa ze swoim chłopakiem, ale nie mogę przestać myśleć o tym chłopaku... chłopaku z moich snów...







No to mamy prolog. Pierwszy rozdział postaram się dodać w miare szybko. Hope you like it ;)
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie




Bohaterowie

Jade

James

Bradley