czwartek, 27 lutego 2014
I'm bound to you and do you know? #3
Siedzieliśmy na kocu zajadając się Cookie Dough i innymi przysmakami przygotowanymi przez Bradleya. Umówiliśmy się po szkole a on zrobił dla nas mały piknik niedaleko. To było słodkie. Nie znałam go z tej strony... no w sumie to mało co go znałam.
-Może zagramy w pytania?-zaśmiałam się.
-Okej. Ja zaczynam-widać było że był dość podekscytowany moim pomysłem.-Ymm.. Czego słuchasz?
-The Vamps-odpowiedziałam z szerokim uśmiechem
-Nie znam-zaśmiał się
-Moja kolej. Masz rodzeństwo?
-Tak. Siostre... To może przejdziemy teraz do ciekawszych pytań?-na jego twarz wkradł się chytry uśmieszek. Wiedziałam jakiej kategorii pytań mam się spodziewać.
-Ilu miałaś chłopaków?-zpuściłam głowę unikając jego wzroku. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moim pierwszym chłopakaiem jest James.
-Jak chcesz nie musisz odpowiadać-złapał mnie za podbródek i uniusł do góry żeby nasze spojrzenia się spotkały.
-Nieee... Miałam ymm to znaczy mam jednego chłopaka.-wydukałam nieśmiało
-Oh. Nie będę wnikać. Ale domyślam się.-zaśmiał się.
-Nie ma się z czego śmiać.-palnęłam ale gdy słowa opuściły moje gardło troche ich żałowałam.
-Napewno jesteś zbyt wybredna.-tycnął mnie lekko w bok
-Poprostu jestem brzydka.-wypaliłam speszona
-Nie prawda. Jesteś piękna.-w jednym momęcie jego chumor sie totalnie zmienił. Zrobił się całkiem poważny. W odpowiedzi kiwnęłam głową na "nie" i chciałam zmienić temat gdy Bradley zaczął mnie łaskotać i spierać się ze mną. Nie chciałam dalej w to brnąć tym bardziej że brakowało mi tchu ze śmiechu. Cała sytłacja szybko sie przemieniła i zaraz chłopak leżał pochylony nade mną. Ręce miał usadowione po obu stronach mojej głowy. Czułam jak jego bursztynowe oczy wypalają we mnie dziurę. W końcu jeszcze bardziej zmniejszył między nami odległość i poczułam usta Bradleya na moim policzku. Przejeżdżały w stronę moich ust, aż złożyły na nich pocałunek. Nie odrywał się. Oddałam pocałunek i za chwilę do zabawy włączyły się nasze języki poruszając się w idealnej synchronizacji. Bradley oparł jeszcze bardziej swoje ciało o moje i mogłam wyczuć narastające podniecenie w jego spodniach. Moje ręce powędrowały w jego loki, ciągnąc je w każda możliwą stronę. Nie mogłam się oprzeć. Zaczął się o mnie ocierać. Jęknęłam w kontakcie.
-Bbbbradley. Nie możemy tego robić... Nie tutaj.-wyszeptałam mu do ucha.
-Masz rację. Chodź.-podniusł się i chwycił mnie za rękę. Pobiegliśmy w stronę samochodu by zaraz znaleść się pod jakimś domem. Brad otworzył mi drzwi od samochodu i zaczął szukać kluczy do budynku. Cicho obserwowałam jego ruchy. Domyślałam się, że to był jego dom. Trochę się obawiałam celu naszej przejażdżki. Czy na pewno jestem na to gotowa...?
Pod wpływem klucza drzwi się uchyliły i dostrzegłam dobrze urządzone, przestronne pomieszczenie.
Zamknął drzwi i stanął naprzeciw mnie. Obserwowałam jego dalsze ruchy. Podszedł bliżej i ponownie wpił sie w moje usta. Ciągle mnie całując zaczął mnie prowadzić jak mniemam do sypialni. Oddałam mu się i nie sprzeciwiałam. Weszliśmy do pokoju i moje oczy rzuciły się na duże łóżko po środku.
Poczułam nacisk erekcji na udzie. Zaczął zmysłowo dotykać mojej piersi, a mój oddech uwiązł się w gardle. Zdjął mi bluzkę i zaczął ssać moją skórę.
- Mmm. - Bradley mruczał, zamykając oczy. Ściskał coraz mocniej mój tyłek, co rozbudzało we mnie jakieś dziwne pożądanie. Musnęłam dłonią jego twarde zgrubienie, które nagle urosło. Złożyłam delikatny pocałunek na jego idealnej klatce piersiowej
-Kurwa. - Zaklął, przed popchnięciem mnie znów na plecy. - Cholera, co ty ze mną robisz? - Zapytał retorycznie. Zaczął prowadzić czułe pocałunki przez mój dekolt. Pracował nad drogą od szyi do ust. Niepewnie pocałowałam jego wargę.
- Skarbie, jest w porządku. - Zapewnił mnie przed powrotem do pocałunki, górując nade mną. Przeniosłam ręcę na plecy Bradleya, delikatnie je drapiąc. Zadrżałam, kiedy potarł o mnie swoim kroczem. Mruknęłam w jego usta. Chciałam coś powiedzieć, ale byłam zbyt zdenerwowana. Czekałam, aż przejmie inicjatywę. Obsypał mnie milionem pieszczot. Zaplątałam palce w jego rozwichrzone włosy.
- Chcę ciebie. Teraz- Wyszeptał. Zamknęliśmy szczelnie nasze usta, co było jednocześnie odpowiedzią na jego słowa. Chciałam go tak samo jak on chciał mnie. Był tak delikatny ze wszystkim, co robił a zarazem dziki i impulsywny. Nagle jego palec był głęboko we mnie, głębiej niż kiedy byliśmy w kinie, na co poczułam lekki dyskomfort. . Odsunął się kawałek.- Czy na pewno chcesz to zrobić skarbie? - Spytał , dotykając mojego policzka . Skinęłam głową, najbardziej pewna. Znów zaczął sadzić pocałunki na mojej skórze, on był do tego stworzony. Chwyciłam jego ramię, przygotowując się na ból. Wtopił się we mnie, na co ja mocniej zacieśniłam uścisk. To był dopiero mój drugi raz więc nie bylam do tego przyzwyczajona. Z każdym uderzeniem, czułam jak moja ból ucieka, a jego miejsce zastępuje przyjemność. Był tak głęboko we mnie, że nie wiem, czy mogę wziąć więcej . Dyszał. To była największa przyjemność widzieć, jak traci głowę na moim punkcie. Z każdą sekundą zaczęłam odczuwać co raz większe iskry zadowolenia. Masował moje ciało, całując niedbale. Poruszałam biodrami trochę szybciej. Podniósł moje udo wyżej, by wejść głębiej. Niesamowity orgazm pulsował nam w żyłach. Opadł obok mnie na łóżku. Ułożyłam twarz w zgięciu jego szyi. Dał mi delikatny pocałunek. zanim powoli objął moje ramie
- Kocham cię...- wyszeptał.
I'm bound to you and do you know? #3
Biegnę. Ciemość do okoła. Znowu ten sam sen. Podchodzę do drzewa a tam jakby z nikąd pojawia się ławka na której siedzi On. Podchodzę bliżej niego a gdy mnie dostrzega wstaje. Odległość między naszymi ciałami zmniejsza się co raz bardziej. Nasze spragnione wargi stykają się jakby w oczekiwaniu na to co ma nastać. W końcu nasze usta łączą się w namiętnym pocałunku, a ręce badają nasze ciała. Nagle ktoś odpycha go ode mnie. Nie widze kto. Bradley pada na ziemię. Podchodzę do niego przerażona i sprawdzam czy wszystko w porządku. Gdy światło księżyca oświetla jego twarz dostrzegam krwawiącą ranę na jego policzku i wyciekającą z jego nosa dróżkę krwi. Po chwili wszystko zaczyna się rozpływać w gęstej mgle.
-Nie!-obudziłam się z krzykiem. Ten sen był inny niż dotychczasowe. Naszczęście nie obudziłam Jamesa, który leżał obok głośno oddychając. Nie chciałam go budzić, więc delikatnie uniosłam kołdrę i wyśliznęłam się spod niej idąc do łazienki. Prysznic. Tego potrzebowałam. Po powrocie z wesela byłam zbyt zmęczona żeby o tym mysleć. Woda wolno spływała po moim ciele, a mi przypomniały się chwile ze spotkania z Bradleyem. Nie moge uwierzyć, że do tego doszło, ale czuję jakbyśmy się znali o wiele dłużej i nie było w tym nic złego. Od pierwszego spojrzenia... pierwszego snu czuję jakbyśmy byli dla siebie stworzeni. Po szybkim prysznicu ubrałam się i poszłam zrobić jakieś śniadanie dla mnie i Jamesa. Kroiłam pieczywo gdy poczułam jego ręce oplatające mnie w talii.
-Hej kochanie.
-Hej.-odpowiedziałam z delikatnym uśmiechem. Miałam ochotę zrzucić jego ręce ze mnie ale nie chciałam się zachowywać jeszcze dziwniej. Ostatnio czułam się nie swojo gdy mnie dotykał, tak jakby moje ciało należało już do kogoś innego...
Zjedliśmy śniadanie i James odwiózł mnie do szkoły. Zajęłam miejsce w ławce i po krótkiej rozmowie z koleżanką zajęłam się lekkcją. Obejżałam się krótko za siebie i zobaczyłam, że nie ma Bradleya. Zapisałam notatkę, którą podyktowała nauczycielka i nagle drzwi do klasy się otworzyły.
-Przepraszam za spóźnienie.-rzucił Bradley i szybko zajął miejsce. Wyglądał jakoś nie swojo ale nawet nie mogłam się mu bliżej przyjrzeć. Lekcja minęła dość szybko. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam potrzebne książki. Starałam się wypatrzeć Bradleya. W końcu zauważyłam go stojącego gdzieś na końcu korytarza.
-Unikasz mnie?-podeszłam.
-Ymm. Nie. Jasne, że nie.-odpowiedział. Zachowywał się dziwnie. Miał spuszczoną głowę.
-Dobra rozumiem.-było mi przykro, że nawet na mnie nie spojrzał. Odwróciłam się na pięcie i chciałam odejść.
-Jade, poczekaj!-zawołał. Odwróciłam się do niego i zauważyłam to co było przyczyną jego zachowania. Na policzku miał bliznę... dokładnie taką jak w śnie. Nie... to chyba sie nie dzieje na prawde. Moje oczy ze zdziwienia rozszerzyły się jeszcze bardziej.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-jęknęłam dotykając jego policzek.
-Nie chciałem cie martwić. Sam nie wiem co się dzieje. Rano poprostu się z tym obudziłem.
*zadzwonił dzwonek*
-Musze isc.-powiedzialam
-Tak. Ja tez. Moze spotkamy sie po szkole?-spytal niewinnie
-Jasne, czemu nie.-usmiechnelam sie lekko i razem poszlismy na lekcje.
KONIEC CZESCI I
Party time #2
We'll do it all, we'll do it all,
We'll do it again
Rano obudził mnie sms od mamy.
"Ciocia Angie wychodzi za maz za Johna. Jestesmy zaproszeni. W ta sobote slub"
Tak wiec za dwa dni mialam jechac z rodzicami na wesele cioci. W sumie to sie cieszylam, ale nie mialam sie w co ubrac... tak wiec juz tego samego dnia zaciagnelam mojego chlopaka do centrum handlowego.
-A ty w co sie ubierasz?-spytalam
-Ja?-dopytywal zdziwiony
-To chyba oczywiste ze jedziesz ze mna-zasmialam sie na co James odpowiedzial mi tym samym. Po dwoch godzinach kupilam juz buty i sukienke. Jak dla mnie nie bylo to jakis szczyt marzen ale wedlug Jamesa wygladalam w tym "zajebiscie". Pewnie dlatego ze sukienka podkreslala moj dekold i znacznie odkrywala nogi.
dwa dni pozniej~
-Tam jest wolne miejsce.-wskazalam reka ciagnac Jamesa za soba. Widzialam ze dobrze sie bawil. Zawsze lubil troche poimprezowac... w przeciwnosci do mnie. Jestem raczej domownikiem, ale nie przeszkadza mi to. Siedzielismy rozmawiajac i zajadajac sie weselnym jedzeniem. Bylo jeszcze dosc wczesnie ale widac bylo ze niektorzy goscie juz przedobrzyli z alkoholem. Z reszta moj towarzysz tez sobie nie zalowal.
-Za godzine prosimy wszystkich gosci o przejscie do sali obok. Zapraszamy na krotki seans dotyczacy pary mlodej.-odezwal sie glos z mikrofonu. Nie krecilo mnie jakies ogladanie zdjec i tym podobne cioci i Johna. Tak w sumie to slabo ich znalam.
-Zaraz wroce. Ide do lazienki.-szepnelam do Jamesa. Kiwnal lekko glowa i usmiechnal sie. Przeciskalam sie przez tlum gosci i w koncu wtrafilam do lazienki. Serio tu bylo z jakies 200 osob. Oparlam sie o umywalke i lekko zwilzylam dlonie zimna woda. Cieszylam sie ze nikogo tu nie bylo. Mialam juz troche dosc tej imprezy. Pozatym tutaj bylo strasznie goraco. Nagle ktos szybkim ruchem popchnal mnie na sciane. Za nim zorientowalam sie kto to nieznajomy wpil sie w moje usta. Tesknilam za tym. Tesknilam za nim. Bradley.
-Co tu robisz?-wydukalam pomiedzy pocalunkami
-John to moj znajomy.-powiedzial a jego rece bladzily po mojej talii. Zaczal calowac moja szyje i zciskac moje posladki. W koncu oderwal sie ode mnie i zmierzyl wzrokiem.
-Pieknie wygladasz.
-Dziekuje. Ty tez.-jeknelam. On oczywiscie, jak to na wesele przypada, byl ubrany w czarny garnitur, ktory idealnie do niego pasowal i podkreslal jego sylwetke. Chociaz na pewno bez niego wygladal by lepiej. Ugh... nie powinnam myslec o nim w ten sposob. To nie wlasciwe. Mam chlopaka.
-Ymm. Musze isc. James na mnie czeka.-palnelam
-Do zobaczenia skarbie.-puscil do mnie oczko. Wyszlam z lazienki i doslownie czulam jego spojrzenie na moich biodrach, ktore idac mimowolnie sie poruszaly we wlasnym rytmie. Okazalo sie ze ludzie zaczeli juz sie zbierac w "sali kinowej" wiec ja i James tez poszlismy zajac miejsca. Usiedlismy w ostatnim rzedzie. Obok mnie bylo naszczescie wolne miejsce wiec nie musialam sie krepowac i zsunelam szpilki z obolalych juz stop. Swiatlo przygaslo a ja zauwazylam mojego chlopaka ze snow. Rozmawial z panem mlodym i rozgladal sie za wolnym miejscem. Spojrzal na mnie i chytry usmieszek wkradl sie na jego twarz. Oczywiscie tylko obok mnie bylo wolne miejsce. James. Ja. Bradley. Siedzacy obok siebie. To bedzie ciekawe. Mam nadzieje ze James sie nie domysli ze sie znamy...
piątek, 21 lutego 2014
Reality #1
Dzien jak co dzien wyszlam do szkoly. Pod blokiem czekal na mnie James. Podeszlam do niego i pocalowalam w policzek na przywitanie.
-Czesc slonce. Gotowa na lekcje?-zasmial sie. Kiwnelam glowa i chwile pozniej jechalismy juz do szkoly. Droga minela nam w ciszy. Zwykle nie obeszlo sie bez smiechow i opowiadan ale ostatnio jest inaczej. Czuje ze sie oddalamy. Jakies 15 minut pozniej samochod zaparkowal tuz pod szkolnym podjazdem. Wysiadlam i zaczelam powoli kierowac sie w strone wejscia gdy ktos mnie zlapal za ramie. James.
-Sluchaj Jade... porozmawiamy?-zapytal.
-Tak, jasne.
-Mam wrazenie ze od jakiegos miesiaca jestes nieobecna. Jak jestes nieszczesliwa w naszym zwiazku to wiesz ze mozesz mi o tym powiedziec. Kocham cie.-widzialam jego zdenerwowanie.
-Nie... wszystko jest okej. Naprawde. Ja tez ciebie kocham.-probowalam go uspokoic. No bo niby co mialam mu powiedziec?! Ze od jakiegos czasu sni mi sie chlopak o ktorym nie moge przestac myslec? Ciagle go widze. Za kazdym razem gdy zamykam oczy widze jego twarz i czuje cieple pocalunki na moim ciele. Nawet nie znam jego imienia. Nic nie moge na to poradzic, bo nie moge zapanowac nad moimi snami...
Lekcja historii jak zwykle dluzyla sie niemiłosiernie. Profesor wyjasmial nam zagadnienia zwiazane z druga woja swiatowa. Nagle do sali wbiegla nieco zdyszana wychowawczyni. Szepnela cos na ucho do nauczyciela i wyszla tak szybko jak sie tu pojawila. Wszyscy ze zdziwieniem obserwowali ta sytuację. Historyk zanotowal cos w dzienniku i zaraz zwrocil sie do klasy.
-Wlasnie okazalo sie ze bedziecie miec nowego kolege. Przyjechal z daleka. Z Birmingham w UK. Mam nadzieje ze przyjmniecie go cieplo.-skonczyl swoja "wypowiedz" i do klasy weszla wychowawczyni prowadzac za soba nowego ucznia. Bylam ciekawa jak wyglada. Siedzialam na poczatku wiec musialam sie odwrocic i zerkac przez innych rzeby muc go zobaczyc. Wkoncu podszedl blizej i dostrzeglam go w calosci. To byl ON. Chlopak z moich snow. Ten przez ktorego ostatnio moje zycie wywrocilo sie do gory nogami. Nie moge uwierzyc w to ze w koncu go spodkalam... w rzeczywistości. Stanal przy biurku nauczyciela podajac mu jakas kartke. Prawdopodobnie jakies swoje dane. Obserwowalam kazdy jego ruch. Dzielil nas doslownie metr. Siedzialam na pierwszej lawce. Moglam poczuc zapach jego perfum. Dobrze mi juz znany. Byl taki sam jak we snie, kazdy jego detal.
-Moze sie nam przedstawisz?-zaczal nauczyciel zerkajac w jego strone.
-Jestem Bradley. Wczoraj sie tu przeprowadzilem.-czulam jego spojrzenie na sobie, ale udawalam ze robie cos na telefonie probujac nie dac po sobie poznac zdenerwowania. Co jesli on tez mnie kojarzy... nieee to raczej nie mozliwe. Zaczynam swirowac.
-Zajmij wolne miejsce.-nakazal nauczyciel wskazujac na ostatnia lawke. Przelamalam sie I spojrzlam na niego. Nasze spojrzenia momentalnie sie spotkaly. Poczulam jak wszystkie miesnie mi sie napinaja. Bradley przygryzl warge przyprawiajac mnie o dreszcze. Skierowal sie na swoje miejsce I tak minela cala lekcja.. myslac o jego slodkich wargach.
-Hej.-stalam przy mojej szafce gdy za plecami uslyszalam ten glos. Momentalnie zie odwrocilam i napotkalam jego glebokie spojrzenie.
-Heej.-jeknelam.
-Jestem Brad.-powiedzial podajac min reke.
-Jade. Milo mi cie poznac.-zlapalam lekko jego dlon i na sam jego dotyk znowu przeszly mnie dreszcze.
-To moze sie wydawac glupie... ale snilas mi sie.-o moj Boze. Wiec to prawda. Oboje mielismy ten sam sen. To takie dziwne i zarazem magiczne, ze az nie do uwierzenia.
-Nie wiem co powiedziec...-probowalam dobrac slowa ale tylko tyle z siebie wydusilam.
-Nic nie mow. Nie powinienem ci tego mowic. Prze...-powiedzial gdy mu przerwalam. "Ty tez mi sie sniles." Zapanowala cisza. Bradley zlapal mnie za reke i pociagnal w strone pustej sali. Usiedlismy na podlodze bo lawki chwilowo byly przeniesione do innej. Moglismy tu spokojnie porozmawiac bez strachu o to ze ktos nas podslucha i uzna za totalnych posrancow.
-Opowiedz mi.-powiedzial.
-Umm. Zawsze jest to samo. Wiec zaczyna sie od tego ze jestem w lesie...
-Potem cie zauwazam i podchodzimy blizej-przerwal mi. Skninelam glowa.
-Potem sie urywa.-sklamalam. Nie chcialam mu mowic o pocalunku.
-W moim jest jeszcze dalsza czesc.-udawalam zdziwiona slyszac jego slowa
-Jaka?- złapał mój podbródek w dwa palce i zbliżył się, na tyle, że czułam jego oddech na swoich ustach. Chciałam poczuć jego usta na swoich. Nie myślałam wtedy trzeźwo.
-Zrealizujmy ją. – szepnal i przysunal swoją głowę, tak, że jego wargi delikatnie dotykały moje.Oddawałam delikatne pocałunki, które po chwili przeradzały się w bardzo namiętne. To bylo takie niesamowite poczuc go tak naprawde. Dalej siedzieliśmy na podłodze, więc usiadłam na nim okrakiem, a on przeniósł dłonie na moje pośladki, masując je. Jęknęłam mu w usta i czułam, że uśmiecha się przez pocałunek. Oderwałam się od niego na chwilę, by zaczerpnąć powietrza, po czym znów wpiłam się w jego pełne usta. Polizał moją dolną wargę, chcąc dostać dostęp do mojej buzi. Bez zastanowienia dałam mu dostęp i po chwili czułam jak jego język muska moje podniebienie, bardzo delikatnie, tak jakby nie chciał mnie skrzywdzić. Cicho jęczałam mu w usta i poczułam jego wypukłość, która zaczynała się o mnie ocierać. Jęknęłam głośno jego imię, a on oderwał się ode mnie, by zaczerpnąć powietrza, nie przestając się pode mną ruszać.
-Chyba nie powinnam. – szepnęłam ciężko, na co on się delikatnie uśmiechnął i przestał się poruszać, lecz moje ciało nie umiało przestać się zatrzymać.Zaśmiał się cicho i kontynuował swoją wcześniejszą czynność. Czułam jego ciężki oddech na swojej szyi, na której po chwili czułam również jego spragnione usta. Muskał moją skórę językiem, co chwilę kąsając ją lekko zębami, co podniecało mnie jeszcze bardziej.
-Naprawdę chcesz, żebym przestał? – wydyszał mi w szyję.
-Nnnie. – wywróciłam oczami z przyjemności.Pieścił moje pośladki dłońmi, a ja poczułam się jak w niebie, czując jak jego głowa opada na moje ramię. Wiedziałam, że również poczuł doznania, jak ja. Wiem ze nie powinnismy tego robic, ale to wydawalo sie takie właściwe. Zdradzialm Jamesa. Zepsulam nasz zwiazek. Bradley zauwazul moje przygnebienie i zaczal mnie pocieszac.
–To pozostanie naszą tajemnicą. Nikt się o tym nie dowie. – mruknął mi od ucha, a ja spojrzałam mu w oczy.
-Na pewno? –spytałam z nadzieją.
-Obiecuję. –uśmiechnął się łagodnie i musnął moje usta delikatnie. Zeszłam z kolan Bradleya i nerwowo poprawiłam koszulkę i włosy. Miałam swoją małą, słodką tajemnicę z chłopakiem z moich snów. No małą może nie, ale na pewno slodka.
czwartek, 20 lutego 2014
Prologue #0
-Przyglądasz mi się..-powiedział swoim lekko chrypkim głosem.
-Ja? yyy nie.-jęknęłam.
-Myślisz, że cię nie zauważyłem?-zapytał retorycznie i podszedł bliżej mnie. Dzieliły nas dosłownie centymetry. Zerknął na moje usta i już wiedziałam co chce zrobić. Ja też tego chciałam. Po chwili nasze wargi złączyły się tworząc jedność. Poczułam jak jego ręka łapie moją talie a zaraz zsuwa się coraz niżej aż w końcu zciska lekko mój pośladek. Jęknęłam na to doznanie, a on skorzystał z okazji i pogłębił pocałunek. Nasze języki idealnie się zsynchronizowały. Chłopak zaczął subtelnie pchać mnie w tył po czym poczułam jak moje plecy dotykają drzewa. Naparł na mnie jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robię ale to wydawało się takie właściwe...
-Jade! Obudź się.-usłyszałam nagle. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Jamesa. Oh. Znowu ten sen. Nie rozumiem dlaczego to się dzieje. Jestem szczęśliwa ze swoim chłopakiem, ale nie mogę przestać myśleć o tym chłopaku... chłopaku z moich snów...
No to mamy prolog. Pierwszy rozdział postaram się dodać w miare szybko. Hope you like it ;)
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie
Bohaterowie


