sobota, 29 marca 2014

The way back home #5

Dni mijały bardzo szybko. Byłam szczęśliwa chociaż ciągle coś musiało mnie dręczyc. Mieszkałam u Bradleya. Czułam sie z tym zle bo nie chcialam zeby mnie utrzymywal. Dobrze dogadywalam sie z jego rodzina i z czasem stala mi sie rownie bliska jak moja.
Zblizaly sie swieta. Wielkanoc to nie jest to co kocham ale przynajmniej byl tydzien wolny od szkoly. Nie rozmawialismy jeszcze o tym jak je spedzimy ale chcialam go przekonac aby pojsc na swiateczny obiad do moich rodzicow.
*tydzien pozniej*
-Jade, spoznimy sie!-wolal Brad. Podkrecilam ostatnie pasmo wlosow i po godzinie wyszlam z lazienki. Zrobilam delikatny makijaz i zalozylam zwiewna sukienke w stokrotki.
DING DONG
-Jade, kochanie. Tesknilismy.-stalismy z Bradleyem u drzwi moich rodzicow, gdy mama otworzyla i szybko mnie przytulila. Stesknilam sie za nia i tata.
-Witaj Jame...-zaczela lecz zorientowala sie ze to nie James ze mna przyszedl. Zapomnialam ja uprzedzic ze teraz jestem z kims innym. Widzialam zlosc w oczach Bradleya gdy tylko uslyszal imie mojego bylego chlopaka. Byl zazdrosny i to bardzo. W pewnym sensie mialam z tego satysfakcję,  ze jestem dla niego wazna. Nie chce go starcic. Nigdy.
Obiad mijal w strasznie wolnym tempie. Przy zyciu utrzymywaly mnie chyba te dwie lampki niskoprocentowego wina ktore wypilismy na poczatek. Ciotki i wujkowie rozmawiali ze soba. Rodzice próbowali nawiazac jakis temat ale na prozno. Bylo zupelnie inaczej niz z Jamesam ktory byl raczej dusza towarzystwa. Rodzice go uwielbiali a tymczasem przyprowadzilam do domu zupelnie obca osobe. Cokolwiek.
-Chodzmy.-Bradley szepnal mi do ucha starając się aby nikt tego nie zauważył.
-Ale wszyscy...-jeknelam. Nie odpowiedzial. Zamiast tego wzial mnie za reke i prowadzil mnie przez pokoj z dala od gosci.
-Cos nie tak ?-pytam, kiedy zamyka drzwi od sypialni na klucz.
-Pragne cie-mowi mrocznie po czym sciaga swoja marynarke . Oh
Podszedl do mnie i lapie mnie za nadgrarstki, podnoszac je nastepnie nad moja glowe. Chwytam go za kołnierz a on przyciska swoje biodra do moich,  juz odczuwam jego twardosc. Kiedy przywiera do mnie ustami jego cieply jezyk bladzi po mojej dolnej wardze. W przeciagu kilku sekund siega do portfela po foliowa paczuszke.
-Dobrze byloby gdybys przeniosla sie na pigulki. Chce cie naprawde poczuc.-zasmial sie swoim ochryplym glosem. Sprawia ze moje cialo pragnie go jeszcze bardziej. Slysze jak rozpina rozporek gdzie po chwili wydaje z siebie jek kiedy siegam w dol i sciagam jego spodnie wraz z bokserkami w dol. Dlonie Bradleya laduja na brzegu mojej sukienki a nastepnie zaczepia swoje dlugie palce o moje majtki by je zsunac. Przyciska swoje wargi do mojej szyi. Sciska moje biodra lekko cichoczac a nastepnie podnosi mnie do gory zebym mogla owinac swoje nogi wokol jego talii. Rekoma siega po moja sukienke ktora po chwili cichutko laduje na podlodze. Plecami jestem oparta o framuge drzwi a Brad zaczyna kierowac mna w gore i w dol. Jest zgoraczkowany, zdesperowany i musze przyznac ze nigdy wczesniej chyba go takiego nie widzialam. Za kazdym razem zachowuje sie inaczej vo czyni nasze relacje jeszcze bardziej wyjątkowymi.
-Pocaluj mnie.-prosi. Wslizguje swoj jezyk miedzy jego wargi. Robie co w mojej mocy by go pocalowac kiedy wchodzi i wychodzi ze mnie w szybszym tempie. Nasze ciala szybko sie poruszaja jednak pocalunek wydaje sie byc wolny i intymny.
-Nigdy nie bede mial cie dosc Jade. Kocham cie-mowi mi w usta, a ja wstrzymuje oddech i sapie kiedy te uczucie rosnie u dolu mojego brzucha. Bradley uwalnia z siebie szereg cichych pomrokow, gdy oboje szczytujemy.
Te swieta napewno zapamietam na bardzo dlugo.
CDN.

1 komentarz: