Ah. nie ma to jak wiosna. Z dnia na dzien jest coraz cieplej i wszystko wydaje sie piekniejsze. Wrocilam do domu po codziennych zakupach. Oczywiscie Bradley pomogl mi wniesc torebki na gore... mimo ze itak mam winde. Ostatnio nie odstepuje ode mnie kroku. Mowi sie ze jak mezczyzna jest za mily to napewno jest cos nie tak, ale ja mam nadzieje ze ten stan nie minie. Kocham jego obecnosc i nie moge wytrzymac dnia chocby nie myslac o nim. Rozpakowalam zakupy i poszlam wziac prysznic. W telewizji leciala jakas komedia romantycza. Zrobilam sobie popcorn i ogladalam film z psem na kolanach. Nagle zadzwonil telefon.
-Slucham?
-Hej Jade. Tu Vika. Mam wielka prosbe. Matt strasznie sie rozchorowal. Misimy pojecham do szpitala, ale nie mamy z kim zostawic maluszka. Pomozesz?-blagala mnie przez telefon moja stara przyjaciolka Viktoria. oczywiscie zgodzilam sie na pomoc w opiece dziecka... mimo iz nawet noe wiedzialam ze ma dziecko. No coz w ostatnich miesiacach mialam inne sprawy na glowie. Oczywiscie ta inna sprawa zawsze byl Bradley. Umowilysmy sie za godzine na opieke tym jej maluszkiem.
Po zakonczeniu rozmowy od razu zadzwonilam do Brada. Poczatkowo nie chcial sie zgodzic na "zabawe w nianke" bo nie przepada za dziecmi ale ostatecznie sie zgodzil.
*godzine pozniej*
Czekalismy z Bradleyem na przyjscie Victorii az w koncu zadzwonil dzwonek do drzwi. Szybko otworzylam i przywitalam sie z Vika. Najdziwniejsze bylo to ze nie trzymala dziecka tylko jakas klatke. Moze ma dziwne metody wychowawcze, ale zeby trzymac dziecko w klatce ? Nie wnikam. Viktoria szybko podala mi klatke i pozegnala sie zostawiajac mnie sama przed drzwiami z dzieckiem. Zajzalam do klatki a tam... KOT. Zaczelam sie glosno smiac. Poglaskalam maluszka i poszlam przedstamic go Bradleyowi. Mial taki sam ubaw z calej sytuacji jak ja.
-No widzisz a tak sie bales opiekowac maluszkiem-smialam sie
-Takim maluszkiem to ja moge codziennie... A tak w ogole to skoro mamy teraz czas tylko dla siebie...-zaczal. Od razu wiedzialam o co chodzi. Caly Braddy. Tylko jedno mu w glowie. Podszedl do mnie i wzial ode mnie klatke wypuszczajac kotka. Podszedl blizej i od razu wpil sie w moje usta. Polozyl mi dlonie na talii. Gęsia skórka pojawia się na mojej skórze, gdy koniuszkami palców przesuwal w dół moich ramion. Owinal palce wokół moich ramion z większą siłą, kiedy kierowal mnie na kanape w salonie. usiadl i posadzil mnie na sobie. Pocieral o mnie biodrami tak ze wyczulam rosnace podniecenie w jego spodniach. Jego dlugie palce przesuwają się, by odpiąć biustonosz, gdy ssie skórę mojej szyi, po czym kładzie mnie na wolne miejsce na kanapie. Ściągam jego spodnie i bokserki, zaraz po tym on pozbywa sie reszty moich ubran. Zdejmuje mu koszulke i podziwiam widok jego pieknych miesni. Brad siega do lezacych na podlodze spodni i wyciąga prezerwatywe z portfela. Zalozyl ja a ja udawalam ze nie patrze. Od razu przyciągnal mnie do siebie, wplatając palce w moje włosy i przyciskając usta do moich warg. Gdy opuscil mnie na siebie, obydwoje wzdychamy. Zaczelam natuchmiast zakreślac koła swoimi biodrami chcac i mu sprawic przyjemnosc.
- Mmhmm... - jęczy.
Odczytuję to jako znak, by przyspieszyć tempo. Ręce chlopaka spoczywają na moich plecach i przyciąga mnie blisko siebie tak, że nasze klatki piersiowe się stykają. Gdy unoszę biodra, w odpowiedzi porusza swoimi. Uczucie to jest nie do opisania; ledwo mogę oddychać, gdy oboje poruszamy się coraz szybciej.
- Mów do mnie, Jade – błaga, wiedząc, że będe nieśmiała, ale zaraz wszedl we mnie wystarczająco ostro bym nabrala odwagi.
- Okej... - dysze, a on poruszam się coraz szybciej.
- Bradley – czuje jak moj głos drży, probuje się uspokoić. Brad nakręca mnie jeszcze bardziej.
Nacisk zaczyna budować się w moim brzuchu.
- Tak mi z tobą dobrze – zdobywam się na odwagę.
-Kurwa...-jeknal.
- Już skomlesz, a jeszcze nawet nie zdążyłam nic powiedzieć – zasmialam sie.
Moje ciało dygocze i sztywnieje. Oboje dyszymy glosno. Kilka pchniec i czuje jak Brad tez dochodzi.
Pukanie do drzwi sprowadza nas obydwoje na ziemię, z naszego stanu po orgazmie. Pewnie Viktoria wrocila wczesniej po maluszka. Szybko chwycilam za swoją bluzkę, która leżala na ziemi i zaczelam sie ubierac. Bradley tez.
- Proszę chwilę poczekać – wołam w stronę drzwi, a pukanie ustaje. Brad zapala świeczkę zapachową i zaczyna układać ozdobne poduszki na naszej kanapie.
- O co chodzi z tą świeczką? - pytam go.
Zmierzam w stronę drzwi wejściowych.
- Czuć seks w powietrzu – mówi szeptem, pomimo faktu, że nikt nie może nas usłyszeć. Ten chlopak nigdy nie przestanie mnie zaskakiwac.
kocham kocham kocham
OdpowiedzUsuń