czwartek, 20 lutego 2014

Prologue #0

Biegnę... ciemność dookoła. Gdzie ja jestem? Zmęczona padam z sił na zimną ziemię. Czuje jak kolki wbijają mi się w dłonie ale jestem zbyt słaba by choć siedzieć bez podpierania się. Powoli mój szybki oddech wraca do normy. Chodzę po lesie próbując znaleźć drogę do domu ale czuje jakbym chodziła w kółko. Nie wiem nawet jak długo to trwa. Nagle zobaczyłam ciemną sylwetkę w oddali. Bałam sie podejść bliżej ale to moje jedyne wyjcie. Zachowałam bezpieczną odległość i przyglądałam się nieznajomemu. Światło księżyca oświetlało mu twarz. Piwne oczy wpadające w odcienie bursztynu i delikatnie skręcone brązowe włosy dodawały mu uroku. Był idealny. Mogłabym sie na niego patrzeć w nieskończoność.
-Przyglądasz mi się..-powiedział swoim lekko chrypkim głosem.
-Ja? yyy nie.-jęknęłam.
-Myślisz, że cię nie zauważyłem?-zapytał retorycznie i podszedł bliżej mnie. Dzieliły nas dosłownie centymetry. Zerknął na moje usta i już wiedziałam co chce zrobić. Ja też tego chciałam. Po chwili nasze wargi złączyły się tworząc jedność. Poczułam jak jego ręka łapie moją talie a  zaraz zsuwa się  coraz niżej aż w końcu zciska lekko mój pośladek. Jęknęłam na to doznanie, a on skorzystał z okazji i pogłębił pocałunek. Nasze języki idealnie się zsynchronizowały. Chłopak zaczął subtelnie pchać mnie w tył po czym poczułam jak moje plecy dotykają drzewa. Naparł na mnie jeszcze bardziej. Nie wiedziałam co robię ale to wydawało się takie właściwe...
-Jade! Obudź się.-usłyszałam nagle. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Jamesa. Oh. Znowu ten sen.  Nie rozumiem dlaczego to się dzieje. Jestem szczęśliwa ze swoim chłopakiem, ale nie mogę przestać myśleć o tym chłopaku... chłopaku z moich snów...







No to mamy prolog. Pierwszy rozdział postaram się dodać w miare szybko. Hope you like it ;)
Ps. Zapraszam na moje drugie opowiadanie




Bohaterowie

Jade

James

Bradley

1 komentarz: