czwartek, 27 lutego 2014

I'm bound to you and do you know? #3

CZESC II
Siedzieliśmy na kocu zajadając się Cookie Dough i innymi przysmakami przygotowanymi przez Bradleya. Umówiliśmy się po szkole a on zrobił dla nas mały piknik niedaleko. To było słodkie. Nie znałam go z tej strony... no w sumie to mało co go znałam.
-Może zagramy w pytania?-zaśmiałam się.
-Okej. Ja zaczynam-widać było że był dość podekscytowany moim pomysłem.-Ymm.. Czego słuchasz?
-The Vamps-odpowiedziałam z szerokim uśmiechem
-Nie znam-zaśmiał się
-Moja kolej. Masz rodzeństwo?
-Tak. Siostre... To może przejdziemy teraz do ciekawszych pytań?-na jego twarz wkradł się chytry uśmieszek. Wiedziałam jakiej kategorii pytań mam się spodziewać.
-Ilu miałaś chłopaków?-zpuściłam głowę unikając jego wzroku. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moim pierwszym chłopakaiem jest James.
-Jak chcesz nie musisz odpowiadać-złapał mnie za podbródek i uniusł do góry żeby nasze spojrzenia się spotkały. 
-Nieee... Miałam ymm to znaczy mam jednego chłopaka.-wydukałam nieśmiało
-Oh. Nie będę wnikać. Ale domyślam się.-zaśmiał się.
-Nie ma się z czego śmiać.-palnęłam ale gdy słowa opuściły moje gardło troche ich żałowałam.
-Napewno jesteś zbyt wybredna.-tycnął mnie lekko w bok
-Poprostu jestem brzydka.-wypaliłam speszona
-Nie prawda. Jesteś piękna.-w jednym momęcie jego chumor sie totalnie zmienił. Zrobił się całkiem poważny. W odpowiedzi kiwnęłam głową na "nie" i chciałam zmienić temat gdy Bradley zaczął mnie łaskotać i spierać się ze mną. Nie chciałam dalej w to brnąć tym bardziej że brakowało mi tchu ze śmiechu. Cała sytłacja szybko sie przemieniła i zaraz chłopak leżał pochylony nade mną. Ręce miał usadowione po obu stronach mojej głowy. Czułam jak jego bursztynowe oczy wypalają we mnie dziurę. W końcu jeszcze bardziej zmniejszył między nami odległość i poczułam usta Bradleya na moim policzku. Przejeżdżały w stronę moich ust, aż złożyły na nich pocałunek. Nie odrywał się. Oddałam pocałunek i za chwilę do zabawy włączyły się nasze języki poruszając się w idealnej synchronizacji. Bradley oparł jeszcze bardziej swoje ciało o moje i mogłam wyczuć narastające podniecenie w jego spodniach. Moje ręce powędrowały w jego loki, ciągnąc je w każda możliwą stronę. Nie mogłam się oprzeć. Zaczął się o mnie ocierać. Jęknęłam w kontakcie. 
-Bbbbradley. Nie możemy tego robić... Nie tutaj.-wyszeptałam mu do ucha.
-Masz rację. Chodź.-podniusł się i chwycił mnie za rękę. Pobiegliśmy w stronę samochodu by zaraz znaleść się pod jakimś domem. Brad otworzył mi drzwi od samochodu i zaczął szukać kluczy do budynku. Cicho obserwowałam jego ruchy. Domyślałam się, że to był jego dom. Trochę się obawiałam celu naszej przejażdżki. Czy na pewno jestem na to gotowa...?
Pod wpływem klucza drzwi się uchyliły i dostrzegłam dobrze urządzone, przestronne pomieszczenie.
Zamknął drzwi i stanął naprzeciw mnie. Obserwowałam jego dalsze ruchy. Podszedł bliżej i ponownie wpił sie w moje usta. Ciągle mnie całując zaczął mnie prowadzić jak mniemam do sypialni. Oddałam mu się i nie sprzeciwiałam. Weszliśmy do pokoju i moje oczy rzuciły się na duże łóżko po środku. 
Poczułam nacisk erekcji na udzie.  Zaczął zmysłowo dotykać mojej piersi, a mój oddech uwiązł się w gardle.   Zdjął mi bluzkę i zaczął ssać moją skórę.  

-  Mmm. - Bradley mruczał,  zamykając oczy. Ściskał coraz mocniej mój tyłek, co rozbudzało we mnie jakieś dziwne pożądanie.  Musnęłam dłonią jego twarde zgrubienie, które nagle urosło.  Złożyłam delikatny pocałunek na jego idealnej klatce piersiowej

-Kurwa. - Zaklął, przed popchnięciem mnie znów na plecy. - Cholera, co ty ze mną robisz? -  Zapytał retorycznie. Zaczął prowadzić czułe pocałunki przez mój dekolt. Pracował nad drogą od szyi do ust. Niepewnie pocałowałam jego wargę.  
- Skarbie,  jest w porządku. -  Zapewnił mnie przed powrotem do pocałunki, górując nade mną.  Przeniosłam ręcę na plecy Bradleya, delikatnie je drapiąc. Zadrżałam, kiedy potarł o mnie swoim kroczem. Mruknęłam w jego usta.  Chciałam coś powiedzieć, ale byłam zbyt zdenerwowana. Czekałam, aż przejmie inicjatywę.  Obsypał mnie milionem pieszczot.  Zaplątałam palce w jego rozwichrzone włosy. 
 - Chcę ciebie. Teraz-  Wyszeptał.  Zamknęliśmy szczelnie nasze usta, co było jednocześnie odpowiedzią na jego słowa. Chciałam go tak samo jak on chciał mnie. Był tak delikatny ze wszystkim, co robił a zarazem dziki i impulsywny. Nagle jego palec był głęboko we mnie, głębiej niż kiedy byliśmy w kinie, na co poczułam lekki dyskomfort. . Odsunął się  kawałek.- Czy na pewno chcesz to zrobić skarbie? - Spytał , dotykając mojego policzka . Skinęłam głową, najbardziej pewna. Znów zaczął sadzić pocałunki na mojej skórze, on był do tego stworzony. Chwyciłam jego ramię, przygotowując się na ból. Wtopił się we mnie, na co ja mocniej zacieśniłam uścisk.  To był dopiero mój drugi raz więc nie bylam do tego przyzwyczajona. Z każdym uderzeniem, czułam jak moja ból ucieka, a jego miejsce zastępuje przyjemność. Był tak głęboko we mnie, że nie wiem, czy mogę wziąć więcej . Dyszał. To była największa przyjemność widzieć, jak traci głowę na moim punkcie. Z każdą sekundą zaczęłam odczuwać co raz większe iskry zadowolenia. Masował moje ciało, całując niedbale. Poruszałam biodrami trochę szybciej. Podniósł moje udo wyżej, by wejść głębiej.  Niesamowity orgazm pulsował nam w żyłach. Opadł obok mnie na łóżku. Ułożyłam twarz w zgięciu jego szyi.  Dał mi delikatny pocałunek. zanim powoli objął moje ramie 

- Kocham cię...- wyszeptał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz