-Yyy jestem Kristoff.-powiedzial wyciagajac do mnie reke
-Jade. Chyba niedawno sie wprowadziles huh?
-Tak. Nikogo tu nie znam.
-No to teraz znasz mnie.-zasmialam sie
-Tak, przepraszam ze na ciebie wpadlem. Niezdara ze mnie.-takze sie zasmial. Bardzo lekko nam sie gadalo ale jednak zostawilam otwarte drzwi i psa w domu. Az dziwne ze jeszcze nie wylecial.
-Nic sie nie stalo. Musze leciec. Czesc-rzeklam i cofalam sie w strone drzwi.
-Okej... A co powiesz na male latte jako rozpoczecie naszego sasiedztwa?
-Yhm. Chetnie. Zgadamy sie jeszcze.
-Bede czekal. Pa Jade.- i tak oto bylam umowiona z nowym sasiadem, ktory byl tez niezle przystojny. Zadzwonilam do Mer i od razu wszystko jej opowiedzialam. Obejzalam sie za siebie i zobaczylam Brada. Az podskoczylam z zaskoczenia.
-Poczekaj Mer.-szepnelam do telefonu i odlozylam go na polke.
-Przestraszyles mnie. Co tu robisz?
-Zapomnialem okularow.-powiedzial i zaraz znalazl je lezace gdzies na lozku.
Nagle na moje nieszczescie z telefonu rozlegly sie slowa Mer. Najwidoczniej przez przypadek wlaczylam glosnik.
-Jade. Nie wymigasz sie. Opowiadaj o tym ciachu i tej przyszlej kawie.-szybko zlapalsm za komorke i zmrozlaczylsm sie. Niestety Brad uslyszal wystarczajaco. Stal jak zamurowany. Za chwile szybko do mnie podszedl i mocno przywarl swoje usta do moich lapiac mnie i przyciagajac mocniej do siebie.
-Nie pojdziesz na zadne spotkanie.-jeknelam w odpowiedzi a on skorzystal z okazji i wsunal mi jezyk do ust. Momentalnie oddalam pocalunek poglebiajac go. Oboje tego chcielismy. To co bylo niesamowite w naszym zwiazku to to ze nigdy nie mielismy siebie dosyc. Wyciągnął ręce i brutalnie przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie, po czym rzucił na łóżko, wgniatając mnie swoim ciałem w materac. Pozadanie bylo czuc w powietrzu. Brad skladal pojedyncze pocalunki na mojej szyi. Kolanem rozsunął moje nogi i usadowił się między nimi. Usta Bradleya pachniały miętową gumą do życia. Jego dłonie odnalazły moje pośladki, po czym ścisnął je i uniósł lekko ku górze. Krocze chlopaka ocierało się o moja kobiecość. Nim się zorientowałam, zrzucił z siebie koszulkę i odrzucił ją na bok. Wydęłam usta, by wyglądać na smutną. Naprawdę pragnęłam zrobić to za niego. Następnie chwycił wolną dłonią za krańce mojej bluzkii jednym zwinnym ruchem, pozbawił ją materiału. Nie czekał ani chwili i to samo uczynił z obcisłymi jeansami. Lezalam juz przed nim tylko w bieliznie i czulam jak pozera mnie wzrokiem. Z każdą kolejną sekundą jego kolega w spodniach stawał się coraz twardszy. Nie mógł dłużej wytrzymać. Powoli rozpielam guzik i rozporek jego spodni, powodując, że osunęły się, aż do kostek. Rozszerzyłam nogi, dając brunetowi lepszy dostęp. Ręką sunęłam wzdłuż wybrzuszenia na spodniach Bradleya i uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Kurwa- syknął i w ułamku sekundy zsunął ze mnie majtki. Nawet się nie krępowałam. Zdawalam sobie sprawe ze Brad widzial mnie juz w najrozniejszych sytuacjach. Później wyciągnął z bokserek swojego naprężonego członka. Chwycił mnie za ramiona i wybrał odpowiedni miejsce. A później... jęknęłam cicho, kiedy wsunął do środka zaledwie czubek, a później przedzierał się coraz głębiej i głębiej. Z początku poruszał się powoli tak, aby nie sprawić mi bólu, jednak z czasem zapomniał o tym i przyśpieszył przez co moje biodra zaczęły lekko podskakiwać. Nachylił się i pocałował mnie namiętnie. Pojękiwalismy coraz głośniej, przy następnych pchnięciach. Powoli czulam jak moje wewnetrzne ścianki zaciskały się na członku chlopaka. Bradley oblizał szybko usta. Na czole chłopaka pojawiły się kropelki potu. Dyszał ciężko. Czułam jak członek Brada wypełnia mnie całkowicie. Bradley wciąż poruszał się gwałtownie i kołysał, nie przestając obdarowywać mojej szyi mokrymi pocałunkami. Zdawałam sobie sprawę z tego, że dłużej nie wytrzyma. Mimo woli wbiłam paznokcie w plecy partnera i zjechałam nimi w dół. W ten sposób, pozostawiłam pewnie po sobie czerwone ślady. Nie wiele wystarczyło, aby Bradley doszedł. Pchnął ostatni raz, z całej siły jaką w sobie zebrał. Mięśnie rąk zastygły w bezruchu, prężąc się, aby utrzymać jego ciężar. Poczułam przyjemne uczucie, rozchodzące się po jej podbrzuszu. Świat zaczął wirować przede mna, a odgłosy zdawały się dochodzić, jakby ze studni. Bradley opadł tuż obok mnie, z powrotem naciągając majtki na tyłek. Wyszczerzył zęby w triumfalnym uśmiechu, nawet się nie odzywając. Słychać było tylko jego ciężki oddech. Chcial udowodnic po raz setny swoja milosc do mnie i zmusic mnie zebym zapomniala o tamtym chlopaku. Ale czy nie wolno mi sie z kims spotkac na kawe? ;)
CDN.
Cw for next <3
OdpowiedzUsuń