Wake up when the stars areshining
We'll do it all, we'll do it all,
We'll do it again
Rano obudził mnie sms od mamy.
"Ciocia Angie wychodzi za maz za Johna. Jestesmy zaproszeni. W ta sobote slub"
Tak wiec za dwa dni mialam jechac z rodzicami na wesele cioci. W sumie to sie cieszylam, ale nie mialam sie w co ubrac... tak wiec juz tego samego dnia zaciagnelam mojego chlopaka do centrum handlowego.
-A ty w co sie ubierasz?-spytalam
-Ja?-dopytywal zdziwiony
-To chyba oczywiste ze jedziesz ze mna-zasmialam sie na co James odpowiedzial mi tym samym. Po dwoch godzinach kupilam juz buty i sukienke. Jak dla mnie nie bylo to jakis szczyt marzen ale wedlug Jamesa wygladalam w tym "zajebiscie". Pewnie dlatego ze sukienka podkreslala moj dekold i znacznie odkrywala nogi.
dwa dni pozniej~
-Tam jest wolne miejsce.-wskazalam reka ciagnac Jamesa za soba. Widzialam ze dobrze sie bawil. Zawsze lubil troche poimprezowac... w przeciwnosci do mnie. Jestem raczej domownikiem, ale nie przeszkadza mi to. Siedzielismy rozmawiajac i zajadajac sie weselnym jedzeniem. Bylo jeszcze dosc wczesnie ale widac bylo ze niektorzy goscie juz przedobrzyli z alkoholem. Z reszta moj towarzysz tez sobie nie zalowal.
-Za godzine prosimy wszystkich gosci o przejscie do sali obok. Zapraszamy na krotki seans dotyczacy pary mlodej.-odezwal sie glos z mikrofonu. Nie krecilo mnie jakies ogladanie zdjec i tym podobne cioci i Johna. Tak w sumie to slabo ich znalam.
-Zaraz wroce. Ide do lazienki.-szepnelam do Jamesa. Kiwnal lekko glowa i usmiechnal sie. Przeciskalam sie przez tlum gosci i w koncu wtrafilam do lazienki. Serio tu bylo z jakies 200 osob. Oparlam sie o umywalke i lekko zwilzylam dlonie zimna woda. Cieszylam sie ze nikogo tu nie bylo. Mialam juz troche dosc tej imprezy. Pozatym tutaj bylo strasznie goraco. Nagle ktos szybkim ruchem popchnal mnie na sciane. Za nim zorientowalam sie kto to nieznajomy wpil sie w moje usta. Tesknilam za tym. Tesknilam za nim. Bradley.
-Co tu robisz?-wydukalam pomiedzy pocalunkami
-John to moj znajomy.-powiedzial a jego rece bladzily po mojej talii. Zaczal calowac moja szyje i zciskac moje posladki. W koncu oderwal sie ode mnie i zmierzyl wzrokiem.
-Pieknie wygladasz.
-Dziekuje. Ty tez.-jeknelam. On oczywiscie, jak to na wesele przypada, byl ubrany w czarny garnitur, ktory idealnie do niego pasowal i podkreslal jego sylwetke. Chociaz na pewno bez niego wygladal by lepiej. Ugh... nie powinnam myslec o nim w ten sposob. To nie wlasciwe. Mam chlopaka.
-Ymm. Musze isc. James na mnie czeka.-palnelam
-Do zobaczenia skarbie.-puscil do mnie oczko. Wyszlam z lazienki i doslownie czulam jego spojrzenie na moich biodrach, ktore idac mimowolnie sie poruszaly we wlasnym rytmie. Okazalo sie ze ludzie zaczeli juz sie zbierac w "sali kinowej" wiec ja i James tez poszlismy zajac miejsca. Usiedlismy w ostatnim rzedzie. Obok mnie bylo naszczescie wolne miejsce wiec nie musialam sie krepowac i zsunelam szpilki z obolalych juz stop. Swiatlo przygaslo a ja zauwazylam mojego chlopaka ze snow. Rozmawial z panem mlodym i rozgladal sie za wolnym miejscem. Spojrzal na mnie i chytry usmieszek wkradl sie na jego twarz. Oczywiscie tylko obok mnie bylo wolne miejsce. James. Ja. Bradley. Siedzacy obok siebie. To bedzie ciekawe. Mam nadzieje ze James sie nie domysli ze sie znamy...
We'll do it all, we'll do it all,
We'll do it again
Rano obudził mnie sms od mamy.
"Ciocia Angie wychodzi za maz za Johna. Jestesmy zaproszeni. W ta sobote slub"
Tak wiec za dwa dni mialam jechac z rodzicami na wesele cioci. W sumie to sie cieszylam, ale nie mialam sie w co ubrac... tak wiec juz tego samego dnia zaciagnelam mojego chlopaka do centrum handlowego.
-A ty w co sie ubierasz?-spytalam
-Ja?-dopytywal zdziwiony
-To chyba oczywiste ze jedziesz ze mna-zasmialam sie na co James odpowiedzial mi tym samym. Po dwoch godzinach kupilam juz buty i sukienke. Jak dla mnie nie bylo to jakis szczyt marzen ale wedlug Jamesa wygladalam w tym "zajebiscie". Pewnie dlatego ze sukienka podkreslala moj dekold i znacznie odkrywala nogi.
dwa dni pozniej~
-Tam jest wolne miejsce.-wskazalam reka ciagnac Jamesa za soba. Widzialam ze dobrze sie bawil. Zawsze lubil troche poimprezowac... w przeciwnosci do mnie. Jestem raczej domownikiem, ale nie przeszkadza mi to. Siedzielismy rozmawiajac i zajadajac sie weselnym jedzeniem. Bylo jeszcze dosc wczesnie ale widac bylo ze niektorzy goscie juz przedobrzyli z alkoholem. Z reszta moj towarzysz tez sobie nie zalowal.
-Za godzine prosimy wszystkich gosci o przejscie do sali obok. Zapraszamy na krotki seans dotyczacy pary mlodej.-odezwal sie glos z mikrofonu. Nie krecilo mnie jakies ogladanie zdjec i tym podobne cioci i Johna. Tak w sumie to slabo ich znalam.
-Zaraz wroce. Ide do lazienki.-szepnelam do Jamesa. Kiwnal lekko glowa i usmiechnal sie. Przeciskalam sie przez tlum gosci i w koncu wtrafilam do lazienki. Serio tu bylo z jakies 200 osob. Oparlam sie o umywalke i lekko zwilzylam dlonie zimna woda. Cieszylam sie ze nikogo tu nie bylo. Mialam juz troche dosc tej imprezy. Pozatym tutaj bylo strasznie goraco. Nagle ktos szybkim ruchem popchnal mnie na sciane. Za nim zorientowalam sie kto to nieznajomy wpil sie w moje usta. Tesknilam za tym. Tesknilam za nim. Bradley.
-Co tu robisz?-wydukalam pomiedzy pocalunkami
-John to moj znajomy.-powiedzial a jego rece bladzily po mojej talii. Zaczal calowac moja szyje i zciskac moje posladki. W koncu oderwal sie ode mnie i zmierzyl wzrokiem.
-Pieknie wygladasz.
-Dziekuje. Ty tez.-jeknelam. On oczywiscie, jak to na wesele przypada, byl ubrany w czarny garnitur, ktory idealnie do niego pasowal i podkreslal jego sylwetke. Chociaz na pewno bez niego wygladal by lepiej. Ugh... nie powinnam myslec o nim w ten sposob. To nie wlasciwe. Mam chlopaka.
-Ymm. Musze isc. James na mnie czeka.-palnelam
-Do zobaczenia skarbie.-puscil do mnie oczko. Wyszlam z lazienki i doslownie czulam jego spojrzenie na moich biodrach, ktore idac mimowolnie sie poruszaly we wlasnym rytmie. Okazalo sie ze ludzie zaczeli juz sie zbierac w "sali kinowej" wiec ja i James tez poszlismy zajac miejsca. Usiedlismy w ostatnim rzedzie. Obok mnie bylo naszczescie wolne miejsce wiec nie musialam sie krepowac i zsunelam szpilki z obolalych juz stop. Swiatlo przygaslo a ja zauwazylam mojego chlopaka ze snow. Rozmawial z panem mlodym i rozgladal sie za wolnym miejscem. Spojrzal na mnie i chytry usmieszek wkradl sie na jego twarz. Oczywiscie tylko obok mnie bylo wolne miejsce. James. Ja. Bradley. Siedzacy obok siebie. To bedzie ciekawe. Mam nadzieje ze James sie nie domysli ze sie znamy...
Bradley podszedl i zajal miejsce nie zerkajac nawet w nasza strone. Uff. Po chwili swiatlo zgaslo calkowicie. Seans byl nuuudny, ale gosvie ogladali to z zafascynowaniem... nawet James. Wszystko pewnie przez, albo dzieki, alkoholowi. Nagle poczułam gładką dłoń umieszczoną na moim udzie. Moje oczy sunęły po dłoni aż do twarzy. Jego oczy były wpatrzone w ekran, lecz jego dłoń pocierała moje udo jakby było czymś cennym. Nie chciałam tego, lecz moje nogi zachowywały się jakby miały własny umysł. Zaczęły się lekko otwierać, co wystarczyło, aby lekko przesunął rękę i dotarłby do mojego czulego punktu.
- Świetny film, prawda? - Bradley zapytał patrząc na mnie ze swoim niesławnym uśmieszkiem. Skinęłam z uśmiechem ponownie patrząc na ekran. Bez ostrzeżenia jego ręka znalazła się naprzeciwko mojej kobiecosci. Czułam jak moja skóra nagrzewa się od samej myśli o nim dotykającym mnie. Jego palec znalazł się na mojej bieliźnie. Przygryzłam mocno wargę, gdy jego palec delikatnie wcierał się we mnie. To było dziwne jak on mógł sprawiać, że czułam się tak. Wystarczy zwykły dotyk, aby zaprowadzić mnie do szaleństwa.
- Kurwa- jęknął do mojego ucha skubiąc je trochę, co wywołało większe dreszcze na moim ciele. Wrócił do swojej poprzedniej pozycji.
Moje oczy przymknęły się, gdy on powoli wsunął we mnie palce. Moje myśli o nim we mnie zaczęły płynąć w mojej głowie i nie mogłam się powstrzymać, ale mały jęk opuścił moje usta. Ale nie martwiłam się o to. Film był głośny a my byliśmy jedynymi w górnym rzędzie. Plus Jamesl był zbyt zajęty filmem by zauważyć, że jakis koles robi mi palcówkę.
-Shh - Bradley powiedział powoli przysuwając swój wolny palec do ust, których tak bardzo chciałam spróbować. Przygryzłam moją wargę jeszcze bardziej kiwając głową nie będąc w stanie mówić. Nie chciałam dać mu do zrozumienia, że sprawia, że czuję się tak dobrze. Jego palec poruszył się we mnie przed okręceniem się uderzając w mój czuly punkt.. Dyszałam, podczas gdy moje oczy były zamknięte. Pobudzenie przebiegło przeze mnie bardzo silnie. Ruszyłam moimi biodrami a on zatrzymał się, podczas gdy jego palce wyszły ze mnie i powędrowały do jego ust. Patrzyłam uważnie jak oblizal palce jakby nie jadł przez kilka dni. To także seksowny wizerunek. To było tak seksowne, że nie mogłam się nacieszyć.
-Film już się kończy - szepnął cmokając szybko moje czoło.
hihi naughty Brad ♡ thx babe.
OdpowiedzUsuń