Dzien jak co dzien wyszlam do szkoly. Pod blokiem czekal na mnie James. Podeszlam do niego i pocalowalam w policzek na przywitanie.
-Czesc slonce. Gotowa na lekcje?-zasmial sie. Kiwnelam glowa i chwile pozniej jechalismy juz do szkoly. Droga minela nam w ciszy. Zwykle nie obeszlo sie bez smiechow i opowiadan ale ostatnio jest inaczej. Czuje ze sie oddalamy. Jakies 15 minut pozniej samochod zaparkowal tuz pod szkolnym podjazdem. Wysiadlam i zaczelam powoli kierowac sie w strone wejscia gdy ktos mnie zlapal za ramie. James.
-Sluchaj Jade... porozmawiamy?-zapytal.
-Tak, jasne.
-Mam wrazenie ze od jakiegos miesiaca jestes nieobecna. Jak jestes nieszczesliwa w naszym zwiazku to wiesz ze mozesz mi o tym powiedziec. Kocham cie.-widzialam jego zdenerwowanie.
-Nie... wszystko jest okej. Naprawde. Ja tez ciebie kocham.-probowalam go uspokoic. No bo niby co mialam mu powiedziec?! Ze od jakiegos czasu sni mi sie chlopak o ktorym nie moge przestac myslec? Ciagle go widze. Za kazdym razem gdy zamykam oczy widze jego twarz i czuje cieple pocalunki na moim ciele. Nawet nie znam jego imienia. Nic nie moge na to poradzic, bo nie moge zapanowac nad moimi snami...
Lekcja historii jak zwykle dluzyla sie niemiłosiernie. Profesor wyjasmial nam zagadnienia zwiazane z druga woja swiatowa. Nagle do sali wbiegla nieco zdyszana wychowawczyni. Szepnela cos na ucho do nauczyciela i wyszla tak szybko jak sie tu pojawila. Wszyscy ze zdziwieniem obserwowali ta sytuację. Historyk zanotowal cos w dzienniku i zaraz zwrocil sie do klasy.
-Wlasnie okazalo sie ze bedziecie miec nowego kolege. Przyjechal z daleka. Z Birmingham w UK. Mam nadzieje ze przyjmniecie go cieplo.-skonczyl swoja "wypowiedz" i do klasy weszla wychowawczyni prowadzac za soba nowego ucznia. Bylam ciekawa jak wyglada. Siedzialam na poczatku wiec musialam sie odwrocic i zerkac przez innych rzeby muc go zobaczyc. Wkoncu podszedl blizej i dostrzeglam go w calosci. To byl ON. Chlopak z moich snow. Ten przez ktorego ostatnio moje zycie wywrocilo sie do gory nogami. Nie moge uwierzyc w to ze w koncu go spodkalam... w rzeczywistości. Stanal przy biurku nauczyciela podajac mu jakas kartke. Prawdopodobnie jakies swoje dane. Obserwowalam kazdy jego ruch. Dzielil nas doslownie metr. Siedzialam na pierwszej lawce. Moglam poczuc zapach jego perfum. Dobrze mi juz znany. Byl taki sam jak we snie, kazdy jego detal.
-Moze sie nam przedstawisz?-zaczal nauczyciel zerkajac w jego strone.
-Jestem Bradley. Wczoraj sie tu przeprowadzilem.-czulam jego spojrzenie na sobie, ale udawalam ze robie cos na telefonie probujac nie dac po sobie poznac zdenerwowania. Co jesli on tez mnie kojarzy... nieee to raczej nie mozliwe. Zaczynam swirowac.
-Zajmij wolne miejsce.-nakazal nauczyciel wskazujac na ostatnia lawke. Przelamalam sie I spojrzlam na niego. Nasze spojrzenia momentalnie sie spotkaly. Poczulam jak wszystkie miesnie mi sie napinaja. Bradley przygryzl warge przyprawiajac mnie o dreszcze. Skierowal sie na swoje miejsce I tak minela cala lekcja.. myslac o jego slodkich wargach.
-Hej.-stalam przy mojej szafce gdy za plecami uslyszalam ten glos. Momentalnie zie odwrocilam i napotkalam jego glebokie spojrzenie.
-Heej.-jeknelam.
-Jestem Brad.-powiedzial podajac min reke.
-Jade. Milo mi cie poznac.-zlapalam lekko jego dlon i na sam jego dotyk znowu przeszly mnie dreszcze.
-To moze sie wydawac glupie... ale snilas mi sie.-o moj Boze. Wiec to prawda. Oboje mielismy ten sam sen. To takie dziwne i zarazem magiczne, ze az nie do uwierzenia.
-Nie wiem co powiedziec...-probowalam dobrac slowa ale tylko tyle z siebie wydusilam.
-Nic nie mow. Nie powinienem ci tego mowic. Prze...-powiedzial gdy mu przerwalam. "Ty tez mi sie sniles." Zapanowala cisza. Bradley zlapal mnie za reke i pociagnal w strone pustej sali. Usiedlismy na podlodze bo lawki chwilowo byly przeniesione do innej. Moglismy tu spokojnie porozmawiac bez strachu o to ze ktos nas podslucha i uzna za totalnych posrancow.
-Opowiedz mi.-powiedzial.
-Umm. Zawsze jest to samo. Wiec zaczyna sie od tego ze jestem w lesie...
-Potem cie zauwazam i podchodzimy blizej-przerwal mi. Skninelam glowa.
-Potem sie urywa.-sklamalam. Nie chcialam mu mowic o pocalunku.
-W moim jest jeszcze dalsza czesc.-udawalam zdziwiona slyszac jego slowa
-Jaka?- złapał mój podbródek w dwa palce i zbliżył się, na tyle, że czułam jego oddech na swoich ustach. Chciałam poczuć jego usta na swoich. Nie myślałam wtedy trzeźwo.
-Zrealizujmy ją. – szepnal i przysunal swoją głowę, tak, że jego wargi delikatnie dotykały moje.Oddawałam delikatne pocałunki, które po chwili przeradzały się w bardzo namiętne. To bylo takie niesamowite poczuc go tak naprawde. Dalej siedzieliśmy na podłodze, więc usiadłam na nim okrakiem, a on przeniósł dłonie na moje pośladki, masując je. Jęknęłam mu w usta i czułam, że uśmiecha się przez pocałunek. Oderwałam się od niego na chwilę, by zaczerpnąć powietrza, po czym znów wpiłam się w jego pełne usta. Polizał moją dolną wargę, chcąc dostać dostęp do mojej buzi. Bez zastanowienia dałam mu dostęp i po chwili czułam jak jego język muska moje podniebienie, bardzo delikatnie, tak jakby nie chciał mnie skrzywdzić. Cicho jęczałam mu w usta i poczułam jego wypukłość, która zaczynała się o mnie ocierać. Jęknęłam głośno jego imię, a on oderwał się ode mnie, by zaczerpnąć powietrza, nie przestając się pode mną ruszać.
-Chyba nie powinnam. – szepnęłam ciężko, na co on się delikatnie uśmiechnął i przestał się poruszać, lecz moje ciało nie umiało przestać się zatrzymać.Zaśmiał się cicho i kontynuował swoją wcześniejszą czynność. Czułam jego ciężki oddech na swojej szyi, na której po chwili czułam również jego spragnione usta. Muskał moją skórę językiem, co chwilę kąsając ją lekko zębami, co podniecało mnie jeszcze bardziej.
-Naprawdę chcesz, żebym przestał? – wydyszał mi w szyję.
-Nnnie. – wywróciłam oczami z przyjemności.Pieścił moje pośladki dłońmi, a ja poczułam się jak w niebie, czując jak jego głowa opada na moje ramię. Wiedziałam, że również poczuł doznania, jak ja. Wiem ze nie powinnismy tego robic, ale to wydawalo sie takie właściwe. Zdradzialm Jamesa. Zepsulam nasz zwiazek. Bradley zauwazul moje przygnebienie i zaczal mnie pocieszac.
–To pozostanie naszą tajemnicą. Nikt się o tym nie dowie. – mruknął mi od ucha, a ja spojrzałam mu w oczy.
-Na pewno? –spytałam z nadzieją.
-Obiecuję. –uśmiechnął się łagodnie i musnął moje usta delikatnie. Zeszłam z kolan Bradleya i nerwowo poprawiłam koszulkę i włosy. Miałam swoją małą, słodką tajemnicę z chłopakiem z moich snów. No małą może nie, ale na pewno slodka.
piątek, 21 lutego 2014
Reality #1
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
boskie
OdpowiedzUsuńZapowiada sie ciekawie. Pozdrawiam ;>
OdpowiedzUsuń